Dublin w obrazkach

Jakiś czas temu pisałam o Irlandii, dzisiaj pora na obiecany wtedy Dublin. Miasto to nie zrobiło na mnie jakiegoś większego wrażenia i chyba tak jak sporej ilości ludzi, będzie mi się kojarzyło z… piwem!

Ale Dublin i cała Irlandia bez ich charakterystycznej muzyki nie byłaby tym samym miejscem, dlatego do czytania poniższych zdań włączcie TO – przyjemniej i łatwiej będzie Wam poczuć klimat stolicy tej zielonej wyspy 🙂

Na mapce poniżej znajdziecie najważniejsze miejsca do odwiedzenia – jak widzicie, nie są zbyt daleko od siebie położone. Na zobaczenie ich wszystkich wystarczy Wam jeden dzień. Oczywiście atrakcji jest więcej, ale skupiam się poniżej na tych zaznaczonych gwiazdkami.

Bez tytułu
najważniejsze miejsca do odwiedzenia w Dublinie

 

Po kolei!

  1. Muzeum Guinnessa – Guinness Storehouse. Nie przepadam za chodzeniem po muzeach, ale będąc w Dublinie skusiłam się na wejście do jednego – muzeum Guinnessa, czyli muzeum piwa. I nie żałuję! To jedno z lepszych muzeów, które miałam okazję w swoim życiu odwiedzić. Co prawda bilet wstępu kosztuje aż 20 euro (przy wcześniejszej rezerwacji online można kupić za 17,50 euro co zrobicie na tej stronie, ale naprawdę warto wybrać się do tego muzeum – polecam nie tylko wielbicielom piwa. Poniżej możecie zobaczyć kilka fotek z tego muzeum. Nie ukrywam, że największą atrakcją tam jest szybki kurs nalewania Guinnessa (podobno nalanie tej właściwej perfekcyjnej pinty zajmuje dokładnie 119,5 sekundy! – mi niestety zeszło znacznie więcej czasu), a potem… można to nalane przez siebie piwo wypić na ostatnim piętrze, skąd rozciąga się panorama na Dublin. Czas w muzeum leci szybko i przyjemnie, miejsce oferuje wiele interaktywnych atrakcji. Poszczególne pomieszczenia opisują i przedstawiają przy pomocy odpowiednich rekwizytów kolejne etapy produkcji tego irlandzkiego piwa. Sam browar w Dublinie powstał w 1759 roku, po niespełna wieku stał się największym irlandzkim producentem piwa, a do dnia dzisiejszego jest jednym z największych wytwórców tego trunku na świecie. Sama nie od razu polubiłam smak tego piwa (jeśli już je próbowaliście, może mieliście podobnie i wiecie, że jest ono dosyć nietypowym piwem), ale po którymś kufelku przekonało mnie do siebie. Guinness jest piwem bardzo ciemnym, swój nietypowy smak i ciemnobrunatny kolor zawdzięcza głównym składnikom użytym do jego produkcji (drożdże, chmiel, jęczmień i woda) – a przede wszystkim dodatkowi palonego słodu jęczmiennego. Ponadto charakterystyczna dla tego piwa jest jego gęsta, kremowa piana – to efekt dodatku azotu, a nie jak w innych piwach tylko dwutlenku węgla. Jeśli zastanawia Was, czy słynna Księga Rekordów Guinnessa ma coś wspólnego z piwem Guinness – tutaj macie wyjaśnienie: otóż niejaki Sir Hugh Beaver, który w latach 1946-1960 zasiadał na stanowisku głównego dyrektora browaru Guinnessa w Dublinie, w 1951 roku wdał się w zacięty spór, który ptak jest najszybszym ptakiem łownym w całej Europie – siewka złota czy szkocka kuropatwa 🙂 – efektem tej kłótni było wydanie 27 sierpnia 1955 roku pierwszego egzemplarza Księgi Rekordów Guinnessa, która początkowo miała zawierać wyniku sporów i dyskusji toczących się w pubach. A co z tego wyszło – już sami dobrze wiecie. Jeśli macie wątpliwości, czy będąc w Dublinie wstąpić do Guinness Storehouse albo czy napić się tego prawie czarnego piwa, zerknijcie tutaj  i na poniższe zdjęcia.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
tak się zaczyna zwiedzanie muzeum Guinnessa
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
każda sala muzeum zachęca czymś innym – nie będziecie się tutaj nudzić
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
codziennie o 10 rano specjalny team kosztuje próbki piwa – praca marzeń? 🙂
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Guinnessowe beczki
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
część muzeum poświęcona jest reklamie piwa – obecnej i tej z przeszłości
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
no właśnie – dlaczego? 🙂
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
takie muzeum warto odwiedzić – zgadzacie się?
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Guinness w trakcie „układania w kuflu”
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
a tu już delektowanie się piwem na widok Dublina

 

  1. Zamek Dubliński. Zamek ten kiedyś służył i wojsku i głowom państwa, a także jako narodowy skarbiec. Obecnie jest wykorzystywany do ważnych państwowych uroczystości. Znajdują się w nim dwa muzea, ogrody, biblioteka Chester Beaaty (podobno warto zajrzeć – ja nie byłam) oraz budynki rządowe i apartamenty państwowe – cała powierzchnia zajmuje aż 11 hektarów! Po zamku i jego atrakcjach można swobodnie i nieodpłatnie spacerować (9:45-17:45), jedynie wstęp do aparatmantów państwowych jest płatny (bilety można zarezerwować tutaj do wyboru opcja z przewodnikiem za 10 euro lub bez za 7 euro). Nie poświęciłam temu miejscu zbyt dużo czasu – poniżej tylko kilka fotek – wybaczcie.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
fragment Dublińskiego Zamku
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
główny dziedziniec zamku

 

  1. Trinity College. To jedna z najważniejszych w Irlandii szkół wyższych. Na liście jej absolwentów znajduje się między innymi Jonathan Swift (twórca Podróży Guliwera) czy Oscar Wilde. Przechadzając się między budynkami tej elitarnej irlandzkiej uczelni, obserwując studentów podczas przerwy na lunch wygrzewających się w jesiennym słońcu, aż zatęskniłam za swoimi studenckimi czasami! W Trinity College bez wątpienia największą atrakcją jest biblioteka, która przechowuje najważniejsze irlandzkie (i brytyjskie) dzieła literackie. O ile po kampusie uczelni możecie śmiało spacerować gdzie tylko chcecie, do biblioteki niestety obowiązują bilety (polecam wcześniej zakupić je online) cena to 10-13 euro. Biblioteka w Trinity College to jedno z  tych miejsc, które zobaczyć w Dublinie trzeba koniecznie!

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
plac w Trinity College
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Trinity College w niektórych miejscach nie przyomina w ogóle uczelni
alfrek
biblioteka w Trinity College wypełniona ponad 6 milionami wydrukowanych tomów
DSC_1105
przez chwilę zatęskniłam za studenckimi czasami 🙂

 

  1. St Steven’s Gardens. Wybrałam jeden spośród kilku ogrodów w Dublinie. Wszystkich nie obeszłam, ale ten opisany tutaj wydawał mi się tym najciekawszym (po przebadaniu ogrodowego Dublina w Internecie). Poza tym najłatwiej do niego dostać się będąc w centrum miasta, a i z ogrodu można najszybciej udać się wprost do najbardziej w Dublinie polularnego (i chyba najdroższego!) centrum handlowego Stephen’s Green Shopping Centre oraz pasażu handlowego na Grafton Street. Do wartych odwiedzenia zielonych miejsc Dublina możecie też dopisać Iveagh Gardens oraz People’s Gardens.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
jedna z ulic  przy St Stenen’s Gardens
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
fontanna w ogrodach Iveagh Gardens
DSC_1085
a tutaj już kawałek St Stevens Gardens
DSC_1087
złota jesien w Dublinie – St Stevens Gardens

 

  1. Katedra Świętego Patryka. O ile na zewnątrz możecie pooglądać tą katedrę z każdej strony i zrobić zdjęć tyle ile chcecie, wstęp do środka jest niestety płatny. Chyba, że postanowicie wziąć udział w którymś z nabożeństw, wtedy wejdziecie za darmo, ale bez możliwości robienia zdjęć. Katedra Świętego Patryka (który jest patronem całej Irlandii) jest największą budowlą sakralną w całej Irlandii – nazywana jest katedrą narodową. Od środka możecie zobaczyć ją tutaj. A od zewnątrz na zdjęciach poniżej.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Fragmencik (wiem, niezbyt umiejętnie uchwycony) Katedry Świętego Patryka

 

  1. Ha’Penny Bridge. Przez Dublin przepływają aż trzy rzeki: Tolka, Dodder i Liffey. Najbardziej popularną jednak jest rzeka Liffey i to ona dzieli miasto na dwie różniące sie od siebie części: Northside – wśród mieszkańców postrzegana jako część klasy robotniczej oraz Southside – zamożniejsza i też nowocześniejsza część stolicy (jak widzicie na mojej mapce, spacerowałam głównie po tej drugiej, bo też oferuje więcej atrakcji). Z rzekami wiążą się nieodłącznie mosty, a przed to że Dublin ma aż trzy rzeki, mostów ma również więcej niż przeciętne miasta z jedną rzeką. O mostach możnaby pisać dużo, ale wśród nich wszystkich jest jeden unikatowy – Ha’Penny Bridge – decydowanie najpopularniejszy w Dublinie. Most pochodzi aż z 1816 roku, nadaje się tylko do ruchu pieszych. Nie od razu nazywał się tak jak teraz – kiedyś był Wellington Bridge, potem w 1922 roku stał się Liffey Bridge, był też Iron Bridge oraz Metal Bridge. Skąd więc obecna nazwa Ha’Penny Bridge? Kiedyś przechodząc przez ten most obowiązywała drobna opłata – pół pensa, czyli half penny, co skrócono do Ha’Penny i tak właśnie powstała ta przyjemna dla ucha nazwa mostu. Jeszcze niedawno zakochane pary wieszały na moście kłódki, ale w trosce o jego przetrwanie zakazano tego zwyczaju i w 2013 roku zdjęto z niego ponad 300 kilogramów kłódek. Mostem Ha’Penny musicie się przejść, tym bardziej, że prowadzi on wprost do mojej ulubionej części Dublina – Temple Bar!

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Ha’Penny Bridge – najbardziej znany dubliński most
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
rzeka Liffey dzieląca Dublin na dwie części
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
jesienny Dublin z resztką liści na drzewach
  1. Temple Bar. Nie przesadzę jeśli napiszę, że to najbardziej popularna okolica w stolicy Irlandii. Wybierając się do Dublina nie ma mowy, żebyście mogli odpuścić Temple Bar. Jest to szereg ulic, po których specerując natkniecie się nie tylko na bary i kawiarnie, ale też pracownie artystyczne, modne sklepy, warsztaty zajmujące się produkcją dosłownie wszytkiego. Warto tutaj zajrzeć i w ciągu dnia i po zmroku. Jeśli zamierzacie przekąsić coś tutaj albo chociażby napić się Guinnessa – przygotujcie się na nieco wyższe ceny niż w pozostałych częściach Dublina. Niemniej polecam wybrać któryś z barów w Temple Bar (może i bar o nazwie właśnie Temple Bar), posiedzieć z kuflem zimnego piwa w ręku i poczuć panujący tutaj klimat. Z pewnością zapamiętacie to na długo. Odwiedziłam Temple Bar kiedy w mieście panowało szaleńswo Halloweenowe – wrażenia bezcenne! 🙂 Sama nazwa Temple Bar pochodzi aż z XVII wieku od rektora wspomnianego wyżej Trinity College – Williama Temple’a, który miał swój dom w tej okolicy miasta. Temple Bar upodobali sobie reżyserzy Hollywodzcy, kręcąc tutaj między innymi Oświadczyny po irlandzku, PS. Kocham Cię oraz Once.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
jedna z ulic w Temple Bar – tutaj ruch uliczny nigdy nie ustaje
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
tej części Dublina naprawdę nie można ominąć!
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
najbardziej popularny bar w Temple Bar to oczywiście Temple Bar – polecam wstąpić tutaj na pintę Guinnessa
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
uliczny przebieraniec kończy właśnie swoją zmianę
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
widok na rzekę Liffey z Ha’Penny Bridge

 

  1. Kilmainham Goal – to miejsce zupełnie inne od tych opisanych wcześniej, bo tym razem wspominam o więzieniu. I to nie byle jakim, bo uruchomionym w 1789 roku, aby przetrymywać w nim Irlandczyków walczących o uwolnienie swojej ojczyzny z rąk panujących wtedy na wyspie Brytyjczyków. Część wieźniów tego zakładu została później przewieziona za karę do Australii. Kiedy Irlandia odzyskała wolność, więzienie zamknięto, popadło nawet w ruinę, ale w latach 60. poprzedniego stulecia utworzono w nim muzeum czynne do dziś. Zwiedzanie tego byłego więzienia jest niestety płatne, dobrze jest kupić bilet wcześniej przez Internet, bo liczba zwiedzających jest ograniczona – możecie to zrobić tutaj – bilet dla dorosłej osoby to cena 8 euro). Muzeum zwiedza się tylko z przewodnikiem. Kiedy przeglądałam w Internecie zdjęcia tego miejsca wydawało mi się dziwnie znajome z filmu Zielona mila, ale akurat ten film tam nie powstał, za to między innymi Włoska robota, The Escapist czy Drugi Świat.

 


 

Co jeszcze musicie wiedzieć wybierając się do Dublina?

Dublin jest przede wszystkim miastem drogim – noclegi nawet te na airbnb są porównywalne cenowo z tymi nawet w Londynie! Udał mi się znaleźć nocleg po znajomości u pracujących tam Polaków 🙂

Kiedy najlepiej zwiedzać Dublin? Miasto to nadaje się do odwiedzin o każdej porze roku. Pogoda praktycznie przez cały okrągły kalendarz jest umiarkowana – latem nie ma męczących upałów, zimą mrozu i śniegu po kolana też nie zaznamy (średnia temperatura waha się między 6 a 20 stopniami). Ale pamiętajcie, żeby zabrać ze sobą parasolkę, jest duże prawdopodobieństwo, że Wam się przyda. Zwiedzałam Dublin końcem października – na upartego można było jeszcze wtedy spacerować po mieście bez kurtki. A i kilku śmiałków w krótkich rękawach też zdarzyło mi się spotkać na ulicach.

Do Dublina najłatwiej dolecieć z Polski Ryanairem (uwaga! Wizzair nie lata na dublińskie lotnisko). Odpowiednio wcześnie upolowany bilet można trafić w dobrej cenie. Aby z lotniska dostać się do centrum miasta najlepiej pojechać autobusem znanym też z innych europejskich miast – Terravision. Autobus jedzie do centrum miasta dwoma liniami – przed przylotem sprawdźcie, która jest bardziej dla Was odpowiednia. Sprawdźcie też godziny odjazdu – często samoloty dolatują do Dublina po 22-23, a wtedy autobusy te już nie kursują. Odsyłam Was do świetnie opracowanej strony. Polecam – w jednym miejscu znajdziecie wyczerpujące informacje odnośnie dokładnego wydostania się z lotniska. Koszt dojazdu taksówką do centrum to około 20-30 euro (dojazd uberem w porównywalnej cenie – o dziwo w Dublinie uber okazał się cenowo na równi z taksówkami).

Zwiedzając Dublin czasem przydatna okazuje się karta Dublin Pass. Karta zapewnia darmowy albo niższy koszt wstępu do wielu atrakcji miasta (czasem poza kolejnością). Umożliwia też przejazd z lotniska albo na lotnisko, czyli tylko w jedną stronę. Warto jeszcze przed przylotem zorientować się, co z listy atrakcji tych “na kartę” chcecie zwiedzić i przekalkulować, czy opłaca się Wam zaopatrzeć w nią. Zwróćcie uwagę, że jeśli przylatujecie do Dublina wieczorem i kartę chcecie wykorzystać już w drodze z lotniska – aktywujecie kartę od razu.

Prawda jest taka, że chcąc odwiedzić większość muzeów, kościołów i innych takich atrakcji – potrzebujecie i duuuuużo czasu i jeszcze więcej pieniędzy. Średnio za wstępy zapłacicie od 8 do nawet 25 euro. Wszystkie atrakcje z opisami i cenami znajdziecie na tej stronie – polecam wypisanie miejsc z listy, które najbardziej Was interesują wraz z cenami – zsumujcie potem kwotę i porównajcie, czywarto w Waszym przypadku kupować kartę Dublin Pass. Sprawdźcie też na oficjalnej stronie Dublin Pass bieżące aktualizacje. Ja karty nie kupowałam, po moich kalkulacjach nie było mi to potrzebne.

 


 

Jeśli zostanie Wam odrobinę czasu w Dublinie, możecie wyskoczyć do jeszcze jednego miejsca – Howth, które jest nadmorską dzielnicą Dublina, położoną 13 km na północny-wschód od centrum miasta (można tam dojechać komunikacją miejską). Znajdziecie tam wspaniałe widoki na morze z klifów (taka namiastka Klifów Moheru, kiedy nie macie wystarczająco czasu, żeby pojechać na zachodni kraniec wyspy) oraz nadmorską promenadę pełną przytulnych restauracji, gdzie można posmakować sporą porcję fish&chips i popić ją  oczywiście Guinnessem.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Howth to jedna z części Dublina – kiedyś była zwykła rybacką wioską
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
port w Howth
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
fish and chips najlepiej smakuje nad morzem
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
w Howth zobaczycie zupełnie inne oblicze Dublina

 

 

To mój Dublin w obrazkach.

Jeśli podczas Waszej wizyty w tym mieście natknęliście się na coś ciekawego – podzielcie się 🙂

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s