Tromsø – cywilizowany koniec świata

Tromsø – jedno z siedmiu największych miast Norwegii, największe miasto północnej części kraju, leży na wyspie Tromsøya 350 kilometrów za kołem podbiegunowym. Nawet nie wiedziałam o istnieniu takiego miasta i pewnie dalej bym nie wiedziała, gdyby nie zachciało mi się zapolować na zorzę polarną. Więcej o zorzy przeczytacie tutaj. A poniżej znajdziecie, co poza zorzą w Tromso można robić.

 

Od kilku miesięcy dzięki uprzejmości Wizzaira do Tromso dolecimy bezpośrednio z Gdańska (we wtorki i soboty, od 29 marca również w czwartki). Nawet dla osób z południa Polski dojazd pociągiem do Gdańska wraz z biletami lotniczymi jest finansowo bardziej opłacalny niż lot do Tromsø z przesiadką w Oslo. A to z jednego ukrytego kruczka, na który sama dałam się nabrać kupując tani bilet do Oslo  – lotnicze sieciówki dolatujące do Oslo lądują na lotnisku Oslo Torp, które z samym Oslo wspólną ma tylko nazwę, bo to nieszczęsne lotnisko Torp oddalone jest od właściwego Oslo o 150 kilometrów! Do Tromsø wylatywałm z Oslo Gardermoen. Dla mnie, podróżnika niskobudżetowego, było to prawdziwą porażką, kiedy za transfer międzylotniskowy (tylko przez swoją nieuwagę – czytaj: gupotę), zapłaciłam dwa razy tyle ile za bilet na cztery loty. Jeśli i Wam się tak zdarzy, najbardziej polecam Wam dołączyć tymczasowo do grupy na facebooku – grupa Polaków mieszkających w Oslo, którzy proponują podzwózkę między Torp a Oslo. Można też przemieścić się pociągiem (tutaj kupicie bilet – jeśli kupicie z wyprzedzeniem, zaoszczędzicie i to SPORO) lub autobusem – polecam zwłaszcza polskiego przewoźnika – dojedziecie z Torp do centrum Oslo (nie na lotnisko Gardermoen), ale jest taniej i można dogadać się po polsku. A z centrum Oslo na lotnisko Gardermoen to już rzut beretem.

 

27990209_10210522708375592_1621972645_o
350 kilometrów za kołem podbiegunowym

 

Na szczęście takiego kłopotu nie ma z wydostaniem się z lotniska w Tromsø. Przy samym wyjściu z budynku lotniska znajdziecie autobusy prywatnej linii Flybussen (jednorazowy bilet kupicie u kierowcy za 100 NOK – można płacić kartą), które zabiorą Was do centrum miasta. Ale bardziej ekonomicznie wychodzi przejść się z lotniska kawałek dalej (2 minuty), musicie ominąć lotniskowy parking i dojść do głównej drogi, tam znajdziecie przystanek autobusu miejskiego linii 40 i 42, który też zabierze Was do centrum miasta (bilet kupicie u kierowcy tylko za gotówkę za 50 NOK – jest to bilet dwugodzinny, możecie w centrum przesiąść się do innego autobusu i dojechać do swojego miejsca docelowego już bez dopłaty). Możecie też na lotnisku kupić bilet 24-godzinny za 100 NOK w sklepie w głównej hali lotniska, można płacić kartą. Zostaje też taksówka, ale wtedy zapłacicie około 200 NOK. Podróż autobusem to jakieś 20 minuty. Mapę komunikacji miejskiej znajdziecie tutaj, zerknijcie też tutaj – pomocne w planowaniu zwiedzania miasta.

Noclegi – gdziekolwiek bym nie jechała, nie szukam noclegu w hotelach. Przede wszystkim wybieram airbnb albo couchsurfing, sporadycznie zdarza mi się wybierać nocleg na booking.com, zwłaszcza w miejscach bardziej niepewnych. Dlatego w Tromsø wybrałam airbnb. Znalezienie noclegu w miarę w rozsądnej cenie było bardzo, bardzo trudne, musiałam nieco oddalić się od centrum miasta – nieco: przeniosłam się z wyspy na ląd. Jeśli wybieracie się do Tromsø w miesiącach zimowych, późną jesienią albo wczesną wiosną (czyli w miesiącach połowu zorzy) o noclegu pomyślcie dużo wcześniej. Dobre i tańsze miejsca rozchodzą się migiem. Latem można wspomóc się namiotem – w Skandynawii taki rodzaj koczowania jest legalny.

 

28278693_1695840227141937_251966187_o
takich atrakcji żaden hotel Wam nie zapewni

Auto – sytuacja z wypożyczeniem samochodu może być jeszcze bardziej skomplikowana niż z noclegiem. O tym też pomyślcie wcześniej. Kiedy dotarłam do Tromsø niemożliwym było znalezienie chociaż jednego wolnego auta – obdzwoniliśmy wszystkie możliwe wypożyczalnie z nędznym skutkiem. Z pomocą przyszedł nam gospodarz airbnb, który wykonując jeden telefon do przyjaciela uratował nasze polowanie na zorzę, stawiając przed domem starą mazdę. Chcąc nieco zaoszczędzić na wypożyczeniu auta, spróbujcie w pierwszej kolejności w niekomercyjnej wypożyczalni rent a wreck albo rent a star (mają TYLKO mercedesy).

 


 

Co można robić w Tromsø (oczywiście poza ganianiem za zorzą)?

Od 27 listopada do 19 stycznia w Tromsø nie ma słońca – trwa noc polarna. Można wtedy skusić się na zwiedzanie muzeów. Wcale nie kosztuje to tak dużo, jakby mogło się wydawać. Za 80 NOK (około 40 zł) kupicie bilet wstępu do trzech muzeów. Ja jakimś wielkim fanem zwiedzania muzeów nigdy nie byłam, więc będąc w Tromsø wybrałam się tylko do jednego – Polar Museum (60 NOK za to muzeum, 80 NOK za to i dwa opisane dalej). Znajdziecie w nim wypchane polarne zwierzaki, chatki rybaków, ale też nieco historii, w tym ciekawostki z wyprawy Amundsena na północny biegun zimna. Jeśli kupicie bilet łączony, możecie też odwiedzić Tromsø Museum (informacje o zorzy polarnej, życiu na kole podbiegunowym) i MS Polstjerna (muzeum na okręcie). Jest też Polarnia – można tam oglądać żywe foki (130 NOK), ale wszystkie pytane przeze mnie osoby odradzały mi to miejsce, dlatego osobiście nie sprawdziłam czy warto się tam wybrać.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Polar Museum w Tromsø

OLYMPUS DIGITAL CAMERA28312325_1695840257141934_1782839205_o

 

Bardziej polecam Wam spacer po ulicach Tromsø, zwłaszcza przy zatoce i to o każdej porze dnia i nocy. Albo wspinaczkę czy wjazd na Fjellheisen (zimą lepiej wybrać wjazd kolejką, wspinaczka bez raków może być niemożliwa, a już na pewno niebezpieczna) – bilet w dwie strony to wydatek 140 NOK. Warto wjechać na górę zwłaszcza nocną porą i cieszyć się widokiem oświetlonego miasta. Na górze można napić się ciepłej herbaty (40 NOK), albo przegryźć coś za nieco więcej koron. Wydawać by się mogło, że z takiego miejsca można obserwować zorzę, ale nie dajcie się wprowadzić w błąd zdjęciami zdobiącymi ściany restauracji – zbyt dużo świateł jest wokoło, żeby zobaczyć stamtąd zorzę, zwłaszcza jeśli jej aktywność nie jest bardzo silna.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Jeśli chcecie posmakować Tromsø, spróbujcie gulaszu z renifera albo steka z wieloryba (brzmi egzotycznie, kosztuje też bardzo “egzotycznie”). Nieco taniej możecie nacieszyć się łososiem i to nie byle jakim a właśnie norweskim. A na mniejszą kieszeń w markecie kupicie kabanosy z renifera.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
widok na miasto ze szczytu Fjellheisen

 

Będąc w Tromsø możecie też spróbować czegoś bardzo podbiegunowego – psiego zaprzęgu albo kuligu, gdzie ciągnąć będą Was renifery. Jeśli dodacie do tego duuuużo śniegu skrzypiącego pod Waszymi butami od mrozu, mogłoby się wydawać, że to prawdziwa bajka. Gdyby tylko nie cena. Za 4-godzinny zaprzęg husky od osoby zapłacicie 1650 NOK, za zaprzęgi reniferowe 1450 NOK (tak, renifery będą ciągnęły Was jak samego Świętego Mikołaja). Możecie też wybrać się na rejs w poszukiwaniu wielorybów (1200 NOK) albo na rejs po fjordach (1200 NOK). Do wyboru jest też wizyta w wiosce reniferów, gdzie będziecie je karmić, a wieczorem wybierzecie się na poszukiwanie zorzy polarnej na samiach ciągniętych przez nie (1090 NOK). Jeśli chcecie wybrać coś z tych atrakcji, koniecznie zabukujcie taką przygodę conajmniej na dwa tygodnie przed Waszym przyjazdem – mimo tak wysokiej ceny, miejsca rozchodzą się bardzo szybko, chociaż firm oferujących takie atrakcje jest mnóstwo. Zerknijcie tutaj  albo tutaj.

Tromsø i okolice możecie też zwiedzić na własną rękę, jeśli tylko uda Wam się wypożyczyć samochód. Możecie pojechać przed siebie i samemu urządzić sobie wyprawę po fjordach północy. Polecam wrzucić na Waszą mapę wyspę Sommarøy i Grøtfjord jeżdżąc między fjordami po norweskich wyspach można poczuć się jak na końcu świata. Takim cywilizowanym końcu świata.

Zerknijcie jak pięknie wygląda północna Norwegia zimą:

 

8B4EAAAD-8231-4995-85D1-649C2589D936
Grotfjørd

89F5D0A8-7BFE-4BD8-8864-2CE02BE07B22

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

IMG_3132
Sommarøy

IMG_3137

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

Ale przede wszystkim Tromsø jest jednym z tych miejsc na świecie, gdzie macie sporą szansę na zobaczenie magicznej zorzy polarnej.

Jak i kiedy na nią zapolować, przeczytajcie tutaj.

2 myśli na temat “Tromsø – cywilizowany koniec świata

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s