Podróż w czasie – rowerem przez Rumunię

 

Nie jestem zwolennikiem zorganizowanych wycieczek, czuję się niepewnie, kiedy ktoś narzuca mi, o której, dokąd i jak mam się udać. Ale czasem robię wyjątki. I takie wyjątki, czasem uczą mnie czegoś nowego.

 

DSC03313

IMG_20190927_164341

 

Za namową rodzeństwa wybrałam się na takiego “gotowca” – rowerową wycieczkę po Rumunii. Pewnie gdybym sama pojechała na rowerową wycieczkę, nie byłaby to Rumunia (bo co tam może być ciekawego – tak właśnie myślałam). A gdyby była, padłoby na jakieś większe miasta czy inne turystycznie popularne miejscówki.

 

A stało się inaczej – jeżdżąc po Rumunii za grupą ludzi (w tym za przewodnikiem), zaliczyłam podróż w czasie. Serio!

 

Widziałam wyludniałe rumuńskie wsie, do których nie prowadziła asfaltowa droga. Widziałam rozsypujące się kolorowe domy i podwórka.

 

DSC03333DSC03343DSC03569IMG_20190923_121421IMG_20190923_121648IMG_20190923_123623

 

Mijałam dziesiątki bezpańskich psów o smutnych spojrzeniach, które dosłownie rzucały się na ofiarowane im jedzenie. Były też całe rodziny przemieszczające się do sąsiedzich miejscowości na zbitej z desek przyczepce ciągniętej przez konie. Mijałam brudnych ludzi siedzących przed swymi domami na ledwo zipiących już ławkach, bacznie przyglądających się przejeżdżającym nam – rowerzystom. Ale nie zabrakło im uśmiechu na twarzy. Tak samo jak i napotkanym dzieciom, które machały nam na powitanie albo wyciągały swe umorusane dłonie po oferowane im słodycze i drobiazgi przywiezione z Polski. Ale nie zabrakło też tych czarnych w stadzie owiec – chwila nieuwagi i rowerowa śrubka mogła znaleźć nowego właściciela.

 

IMG-20191006-WA0037OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

A wszystko to z poziomu rowerowego siodełka.

Rowerowe zwiedzanie pozwala lepiej poczuć nie tylko ból mięśni i pośladków od niewygodnego siodełka, ale ciepło i serdeczność bijące od drugiego człowieka. Pozwala też bardziej docenić to co się ma, bo czyż jazda po rumuńskim szutrze nie uzmysłowiłaby Wam, że u siebie mamy luskusy, mamy proste gładkie drogi, ścieżki rowerowe, latarnie dające nocą wskazówkę dokąd zmierzać.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Ale…

 

Nie myślcie sobie, że Rumunia jest biednym, rozsypującym się krajem! Bo dla kontrastu i jeszcze głębszego poznania nowego dla mnie kraju, odwiedziłam też urokliwe miasta, które ponownie uzmysłowiły mi, że w życiu niczego nie można wrzucać do jednego worka, a już na pewno nie na początku drogi do zbudowania opinii o czymś dotąd nam nieznanym.

I choć zmierza się z problemami silnej korupcji (powoli idzie w dobrą stronę) i bezpańskich psów (tak, to niestety olbrzymi problem Rumunii, którym zajął się już świat), boryka się z liczbą sierot i grzeje niechlubne krańce rankingów Unii Europejskiej (chociażby dotyczącego użytkowania pasty do zębów) – w Rumunii nie zabrakło bankomatów i kantorów, czy małych lokalnych sklepików i to w takich miejscach, że nie przyszłoby Wam do głowy, że towar z hurtowni może do nich dotrzeć. A co najbardziej mnie zaskoczyło – prawie wszędzie można porozumieć się tam po angielsku!

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Rumunia to też urokliwe, pięknie zadbane i czyste miasta. Pewnie jest takich dużo więcej, ja odwiedziłam Brasov , Sibiu i Sighisoarę i z chęcią ponownie się do nich wybiorę. To też słynny zamek Drakuli w Branie (wstęp 40 lei) i dużo ciekawszy i piękniejszy zamek w Peles (wstęp 30 lei). To też dobre wino (dziewiąty co do wielkości producent wina na świecie). I wioski, gdzie czas zatrzymał się kilkadziesiąt lat temu. To też łąki pełne pasących się owiec, których zawzięcie strzegą psy pasterskie.

 

IMG_20190926_113629IMG_20190926_121822IMG_20190926_122708IMG_20190926_153632IMG_20190926_154133IMG_20190926_155725OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Ale Rumunia to też przede wszystkim ludzie. I tutaj po raz kolejny mogłam utwierdzić się w przekonaniu, że im człowiek posiada mniej dóbr materialnych, tym wyraźniej widzi drugiego człowieka.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERADSC03436 (2)OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Warto czasem spróbować czegoś całkiem nowego, pojechać do niezbyt popularnego kraju albo wybrać miejsca zupełnie nieturystyczne. Po tej mojej rumuśkiej podróży w czasie  zapragnęłam porzucić utarte turystyczne szlaki na rzecz mniej znanych, nieraz odludnych stron świata. Zostańcie ze mną 🙂

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

2 myśli na temat “Podróż w czasie – rowerem przez Rumunię

  1. piękny wpis i piękne zdjęcia! mój faworyt to to z białaego zamku (?) z bali. Rewelacja!

    dziwi mnie, że kogoś nie ciągnie do Rumunii, bo mi się to właśnie marzy od jakiegoś już czasu!:) i właśnie na rowerach chciałabym ją przejechać, z „Rowerzystą Podróżnikiem”. A Ty z kim jechałaś?

    fajne bystre spostrzeżenie, ja miałam podobne odwiedzając Kube, chociaż tam sytuacja trochę inna…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s