Salwador: ukryty raj dla surferów i miłośników plaż

maj 22, 2024 | Ameryka Północna, Ameryka Środkowa, Salwador, Wyróżnione | 0 komentarzy

recepta_na_podroz_salwador_pacyfik8

Wyobraźcie sobie gorący piasek pod stopami, orzeźwiającą bryzę uderzającą w Waszą skórę znad oceanu, do tego całkiem imponujące fale Pacyfiku, wyśmienicie nadające się do surfowania. To nie bajka, a całkiem miarodajny opis zachęcający do odwiedzin w najmniejszym kraju kontynentalnej Ameryki Środkowej — Salwadorze.

Jeszcze do niedawna Salwador uważany był za jedno z najniebezpieczniejszych państw świata, a już na pewno tego regionu. Obecnie coraz częściej to właśnie Salwador wymieniany jest jako latynoski kraj przyciągający podróżników z całego świata. Podróżników, ale i surferów. Bo Salwador jest prawdziwym rajem dla surferów, fascynującym zarówno początkujących, jak i doświadczonych miłośników tego sportu. Najlepsze warunki panują tu od marca do listopada, kiedy fale są największe i najbardziej konsekwentne. Jednak na upartego sezon surfingowy trwa tu przez cały rok.

Salwador, mimo swojego niewielkiego rozmiaru, może poszczycić się piękną linią brzegową rozciągająca się na 307 kilometrach wzdłuż Oceanu Spokojnego. Dodatkowo nie ma tu mowy o nudzie. Wybrzeże Salwadoru jest zróżnicowane, oferujące zarówno skaliste klify, jak i piaszczyste plaże, a także bujną egzotyczną naturę.

Zachodnie wybrzeże Salwadoru rozwija się niczym fale, z których słynie. Zgiełk portowego miasta La Libertad ustępuje miejsca malowniczej drodze przybrzeżnej, wijącej się wokół zatoczek w kierunku zachodnim. Skaliste klify górują nad czarnymi jak smoła plażami, gdzie surferzy czekają na swoją kolej, by złapać jedne z najlepszych fal w Ameryce Środkowej. Tutaj rozwijający się przemysł turystyczny jest dyskretny i skupia się na jeszcze ciągle kameralnym surfingu, ale i świeżych owocach morza. Ustronne hoteliki połączone wciąż nie do końca doszlifowaną infrastrukturą, gdzieniegdzie poprzedzielane są imponującymi luksusowymi rezydencjami z prawdziwego zdarzenia.

Wybierając się do Salwadoru drogą lądową autobusem, prawie na pewno swoją przygodę rozpoczniecie w Playa El Tunco. Niektórych może to szokować, zszokowało to również mnie, ale autobusy wjeżdżające do Salwadoru z Hondurasu czy Gwatemali, nieczęsto swój finał znajdują w stolicy kraju, San Salwadorze. Prawie wszystkie z nich podążają właśnie do Playa El Tunco, czyli tuż ku wybrzeżu Pacyfiku.

Tętniąca życiem plaża El Tunco oferuje nie tylko doskonałe warunki do surfowania, ale także mnóstwo barów, restauracji i hoteli, w których można się zrelaksować po dniu pełnym wrażeń, które zapewnia przeprawa przez ten znacznie zakorkowany kraj. Zresztą ciągnące się kilometrami korki to nie przypadłość wyłącznie Salwadoru, a raczej stanowi to niechlubną wizytówkę Ameryki Łacińskiej.

Osobiście polecam Wam jednak Playa El Tunco zamienić na znajdującą się kilkanaście kilometrów na zachód Playa El Zonte. Choć może mniej tu butikowych hoteli i fancy restauracji, spokój i piękne klify otoczone bogatą fauną wynagrodzą ten malutki deficyt. Zaś prawdziwym poszukiwaczom przygód polecam Playa Mizata — nad wyraz odludne miejsce z kapryśnymi falami, idealne dla doświadczonych surferów.

Wschodnie wybrzeże oferuje atmosferę innego kalibru. Zatoczki w kształcie podkowy ustępują miejsca długim, rozległym plażom. Nieco kiczowate, zamknięte kurorty kontrastują z wyluzowanymi, ukrytymi perełkami dalej na wschód, takimi jak Playa El Cuco. Niektóre z tych małych zżytych ze sobą plażowych wiosek ożywają w weekendy, inne oferują intymne odcięcie w dni powszednie dla tych, którzy mogą przedłużyć swoje wakacje o kilka dni.

Jeśli szukacie rajskich, długich, białych plaż, dodajcie do Waszej listy Costa del Sol. To perfekcyjny zakątek do relaksu i kąpieli słonecznych. Jeśli zaś marzycie o prawdziwej ucieczce od cywilizacji, wybierzcie się na Isla Montecristo, gdzie dziewicze plaże i plantacje nerkowców wzajemnie się przeplatają. Wreszcie miłośnikom przyrody polecam Bahía de Jiquilisco, czyli największy las namorzynowy w Ameryce Środkowej, będący domem dla wielu gatunków ptaków i żółwi, w tym kilku zagrożonych gatunków.

Jak widzicie, pacyficzne wybrzeże Salwadoru to nie tylko raj dla surferów. To także olśniewające miejsce dla miłośników przyrody, których celem jest podziwianie bogactw flory i fauny zarówno na lądzie, jak i pod wodą. Bo o tym jeszcze nie pisałam, ale wybrzeże Salwadoru proponuje też bogate rafy koralowe, połowy ryby, a nawet obserwowanie wielorybów. Dla poszukiwaczy przygód na lądzie zaś czekają wędrówki po wulkanach, zwiedzanie jaskiń i odkrywanie starożytnych ruin Majów.

Wybierając się do Salwadoru, należy mieć na uwadze, że ze względu na swoje położenie geograficzne jest to kraj zagrożony huraganami. Sezon huraganów na Pacyfiku trwa od połowy maja do końca listopada, z największym nasileniem od sierpnia do października. Huragany, które docierają do Salwadoru, zazwyczaj mają mniejszą siłę niż te występujące na Atlantyku. Jednak nawet słabsze huragany mogą powodować znaczne szkody, takie jak powodzie, osunięcia ziemi i zniszczenia infrastruktury.

W historii Salwadoru odnotowano kilka silnych huraganów, które wywołały tragiczne skutki. W 1998 roku huragan Mitch zabił ponad 200 osób i spowodował ogromne zniszczenia. W 2009 roku huragan Ida również stał się przyczyną licznych ofiar śmiertelnych i zniszczeń.

Wreszcie na koniec, choć zwykle nie wstawiam tutaj polecajek noclegowych czy kulinarnych, dziś zrobię wyjątek. Jeśli więc wybierzecie się nad salwadorskie wybrzeże Pacyfiku, gorąco polecam Wam hotel Reef on the water. Chociaż tutejsze pokoje należą do raczej przeciętnych, to położenie obiektu robi tu ekstra robotę. Reef on the water jest idealną miejscówką, aby podładować baterie, pochillować w pełnym tego słowa znaczeniu. Największą zaletą hotelu jest basen umiejscowiony tuż nad brzegiem oceanu. Możecie pływać i pluskać się w chłodnej basenowej wodzie, jednocześnie podziwiając zachodzące za taflą Pacyfiku słońce.

Dodam, że w hotelu zjecie też lokalne śniadanie, w zależności od wybranej oferty może znajdować się w cenie noclegu. Jest tu też restauracja serwująca wyborne ryby i owoce morza. Więcej już chyba nie muszę zachwalać tego miejsca.

recepta_na_podroz_salwador_pacyfik
recepta_na_podroz_salwador_pacyfik2
recepta_na_podroz_salwador_pacyfik3
recepta_na_podroz_salwador_pacyfik6
recepta_na_podroz_salwador_pacyfik7
recepta_na_podroz_salwador_pacyfik4
recepta_na_podroz_salwador_pacyfik5

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *