Jezioro Cocibolca — kajakiem po największym jeziorze Ameryki Środkowej

kwi 19, 2024 | Ameryka Środkowa, Nikaragua, Wyróżnione | 0 komentarzy

recepta_na_podroz_cocibolca

Po wizycie w Panamie oraz Kostaryce, na mapie mojej Środkowoamerykańskiej przygody nadeszła pora na Nikaraguę.

Swoją historię w Nikaragui rozpoczęłam od jednego z najbardziej urzekających miasteczek, w jakim było mi dane być — przepięknej Granady. O samej Granadzie więcej przeczytacie w kolejnym wpisie, a tymczasem dziś na dłużej zatrzymamy się przy jeziorze, nad którym położona jest między innymi Granada. Mowa o Jeziorze Cocibolca. Choć obecnie częściej używa się nazwy Jezioro Nikaragua, dawne indiańskie brzmienie — Cocibolca, zdecydowanie bardziej przypadło mi do gustu.

Jezioro Cocibolca — informacja ogólne

Jezioro Cocibolca jest największym słodkowodnym zbiornikiem wodnym w Ameryce Środkowej, a w całej Ameryce Łacińskiej jedynie Jezioro Titicaca jest od niego pokaźniejsze. Powierzchnia Jeziora Cocibolca to imponujące prawie 8 i pół tysiąca kilometrów kwadratowych wodnej przestrzeni. Jezioro ma długość 117 kilometrów i szerokość 58 kilometrów, z jednego więc brzegu trudno wypatrywać drugiego.

Jezioro Cocibolca — wyspa Ometepe

Na jeziorze znajduje się ponad 400 wysp, w większości są to wyspy zupełnie niezamieszkałe. Największą i zarazem najpopularniejszą z nich jest wyspa Ometepe. Isla Ometepe słynie przede wszystkim z dwóch znajdujących się tu wulkanów: ciągle czynnego wulkanu Concepción o wysokości 1610 m n.p.m. oraz wygasłego już wulkanu Maderas o wysokości 1395 m n.p.m. Wulkany, ale i otaczająca je bujna flora i fauna, sprawiają, że większość przybyszy docierających z różnych stron świata do Nikaragui, właśnie tutaj zatrzymuje się na kilka dni. Dlatego też wyspa Ometepe jest jedną z największych atrakcji turystycznych w Nikaragui, ale i całej Ameryce Środkowej. Sama nie zdecydowałam się na wizytę na Ometepe. Przynajmniej nie podczas mojej pierwszej wizyty w Nikaragui.

Jezioro Cocibolca — fauna

Jezioro Cocibolca jest domem dla wielu gatunków ryb, w tym tarponów i manatów. Znaleźć tu można również kilka gatunków żółwi morskich i krokodyli. Ale co jest najbardziej interesujące, w wodach jeziora pływają rekiny słodkowodne, a dokładnie żarłacze tępogłowe, czyli 3-metrowe słodkowodne olbrzymy. Tak, nie mylą Was oczy. Jak to się stało, że te morskie stworzenia znalazły się w jeziorze? Jezioro Nikaragua połączone jest z Morzem Karaibskim rzeką San Juan i to właśnie tą drogą rekiny dostały się kiedyś do jeziora. Następnie w toku ewolucji przystosowały się do warunków słodkowodnych i tu już pozostały.  Jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku rekiny dość licznie występowały w jeziorze, zniechęcając miejscową ludność do osiedlania się nad brzegami Cocibolca. Niestety, jak to w naszych czasach bywa, słodkowodne rekiny zostały niemal całkowicie wytrzebione dla swoich płetw i mięsa cenionego w Azji. Ale podobno szczęśliwcom zdarza się spotkać te stworzenia po dziś dzień. Choć nie jestem pewna czy dobrze nazywać ich szczęśliwcami.

Nie mniej ważnymi mieszkańcami obszaru Cocibolca są ptaki. Na jeziorze i jego wyspach żyje ponad 370 gatunków ptactwa, w tym pelikany, czaple i ibisy. To tutaj docierają też „nasze” europejskie lotne stworzenia w ucieczce przed mroźną zimą.

recepta_na_podroz_cocibolca12
recepta_na_podroz_cocibolca12a
recepta_na_podroz_cocibolca12b

Jezioro Cocibolca — wyspy

Jak wspominałam wyżej, na Jeziorze Cocibolca rozsianych jest ponad 400 wysp. Duże ich skupisko znajduje się w okolicy Granady. Duże, bo jest ich tu ponad 300 i nazywane są zbiorczo Las Isletas, co tłumacząc na język polski, oznacza po prostu wysepki.

Jezioro Cocibolca — zwiedzanie

Wyobraźcie sobie siebie w kajaku pływającym wokół wysepek, wokoło panuje cisza budzącego się dnia, raz po raz przerywana śpiewem kormoranów, małpim wrzaskiem kapucynek, czy pluskiem brodzącej w wodzie czapli. Magię chwili potęguje wschodzące słońce barwiące poranne niebo ciepłą paletą barw.

Tak właśnie wyglądało moje spotkanie z Jeziorem Cocibolca. I choć udział w kameralnej wycieczce zaplanowałam i opłaciłam na długo przed przybyciem do Ameryki Środkowej, nawet przez chwilę nie wyobrażałam sobie, że ten moment będzie okraszony aż tyloma przyjemnymi doznaniami.

Kluczowym czynnikiem powodzenia wycieczki kajakowej po największym jeziorze Ameryki Środkowej jest przewodnik.

Jak pisałam wyżej, wysepek przy Granadzie są setki. To przewodnik wiedział, którędy popłynąć, aby jak najlepiej poznać tę część Nikaragui. Pływaliśmy wokół gniazd większych i mniejszych ptaków, obserwowaliśmy ptasie polowania na ryby, poranne czyszczenie skrzydeł, karmienie najmłodszych przedstawicieli rodu. Podziwialiśmy olbrzymie drzewa, z których z gałęzi tuż nad wodą zwisało tysiące śpiących nietoperzy. Nasz przewodnik posiadał niebywałą zdolność odtwarzania zwierzęcych wrzasków, dzięki czemu mieliśmy okazję wsłuchać się w dialogi kapucynek skaczących w koronach drzew obrastających Las Isletas.

Ale była też obserwacja porannego rozwieszania prania, bo niektóre z wysepek wokół Granady są zamieszkałe. Ta tak błaha ludzka czynność prezentowała się inaczej, kiedy miała miejsce nad brzegiem wielkiego jeziora, na jednej z małych wysepek obrośniętych egzotyczną roślinnością. A to wszystko w promieniach wschodzącego słońca.

Choć większość z Las Isletas to wyspy zamieszkałe jedynie przez ptaki i dzikie zwierzęta, na niektórych z nich dało się zauważyć mniejszy lub większy ślad ludzkiej obecności. Największy zaś odcisk człowieka pokazały pewne z bardziej oddalonych od Granady wysepek, na których wznosiły się pokaźne, luksusowe rezydencje najbogatszych przedsiębiorców, polityków i celebrytów Nikaragui. Dzięki naszemu przewodnikowi poznałam dystyngowane gniazdko właściciela największego nikaraguańskiego browaru, nowoczesną hacjendę polityka cieszącego się wielkim poszanowaniem w kraju, letnie kryjówki kilku wielbionych gwiazd tutejszego kina i telewizji.

Jestem pewna, że pływając między wyspami Las Isletas bez przewodnika (nie wiem, czy to nawet jest możliwe), nie tylko nie byłabym bogatsza w te wszystkie informacje i doświadczenia bliskości z naturą, ale być może miałabym problem z powrotem na ląd. Pływanie bowiem pomiędzy wysepkami w poniektórych miejscach przypomina przeprawę przez wodny labirynt. 

recepta_na_podroz_cocibolca2
recepta_na_podroz_cocibolca3
recepta_na_podroz_cocibolca4
recepta_na_podroz_cocibolca5
recepta_na_podroz_cocibolca6
recepta_na_podroz_cocibolca7
recepta_na_podroz_cocibolca8
recepta_na_podroz_cocibolca9
recepta_na_podroz_cocibolca10
recepta_na_podroz_cocibolca11
recepta_na_podroz_cocibolca14

Jezioro Cocibolca — informacje techniczne

Jeśli i Wam marzy się taka chwila sam na sam z naturą nad Jeziorem Cocibolca, zerknijcie na poniższe sprawy techniczne:

Rezerwacja:

Udział w wycieczce wykupicie z wyprzedzeniem na tej stronie. To tylko jeden z przykładów, bo agencji i stron internetowych oferujących pływanie kajakiem wokół Las Isletas jest mnóstwo. Ze swojego wyboru jestem bardzo zadowolona, dlatego polecam Wam tego organizatora z czystym sumieniem. Zresztą to nie pierwszy raz kiedy korzystałam z usług Get Your Guide zarówno w Europie jak i poza nią i nigdy się nie zawiodłam.

Jeśli jednak Wasz plan podróży nie jest zbyt napięty i możecie sobie pozwolić na pozostanie w jakimś miejscu dłużej, aby dopasować się do terminów takiej atrakcji, będąc w Granadzie i zatrzymując się w którymś z bardziej popularnych hoteli, bez problemu wykupicie podobną wycieczkę w recepcji i jestem pewna, że będzie ona nieco tańsza.

Cena:

Cena dla jednej osoby za 2,5-godzinny pływania po Jeziorze Cocibolca to 159 złotych. Pomyślicie, że dużo? To ja napiszę, co wchodziło w skład tej ceny.

A więc poza prawie 3 godzinami spędzonymi na lekko kołyszących kajak wodach największego jeziora Ameryki Środkowej, w skład tej atrakcji wchodził także odbiór i odwózka do hotelu, w którym się zatrzymaliśmy. W cenie był też angielskojęzyczny zaangażowany podczas całej wyprawy przewodnik, który przez cały czas spływu doskonale wiedział, gdzie podpłynąć, aby z bliska móc się przyglądać czaplom, kormoranom, kapucynkom, nietoperzom i innym stworzeniom żyjącym w, wokół oraz na wysepkach Las Isleta. A co najważniejsze, przy tych wszystkich obserwacjach fauny i flory ani razu nie odniosłam wrażenia, że ingerujemy w jeziorny naturalny ekosystem.

Oczywiście dwuosobowy kajak, kapok i komplet wioseł też były w cenie. Dodatkowo podczas postoju na jednej z wysepek przewodnik poczęstował nas przesłodkim arbuzem oraz bardziej niż w Polsce bananowymi bananami.

Jak pisałam wyżej, przybywając do Granady bez uprzedniego zarezerwowania takiej wycieczki, być może uda Wam się dorwać podobną w recepcji Waszego hotelu za około 100 zł od osoby.

Kiedy zwiedzać?

A teraz najważniejsze: bez względu, w jaki sposób zdecydujecie się zarezerwować swój udział w przygodzie kajakowej po Jeziorze Cocibolca pamiętajcie, aby była to możliwie najwcześniejsza pora.

Po pierwsze, wcześnie rano nie będzie jeszcze zbyt gorąco.

Po drugie, wcześnie rano kiedy wraz z budzącym się słońcem, do życia leniwie budzi się natura, uwierzcie mi, czekają tu na Was najpiękniejsze obrazki.

Wreszcie po trzecie, wcześnie rano będziecie mieli szansę na kameralną wycieczkę, bez konieczności omijania innych grup kajakowych, ale też bez krzyków, gwaru i głośnej muzyki. Choć zerwanie się z łóżka na wakacjach tuż po godzinie 5 nie należy do najprzyjemniejszych momentów, kiedy kończyłam swój mini spływ i wracałam do punktu startu, mogłam sobie tylko pogratulować decyzji o tak wczesnej eskapadzie. Jezioro przed godziną 11 nie było już tak spokojne, tak intymne i tak kameralne. Wrzeszczące grupy, głośna muzyka puszczana z przenośnych głośników to nic dla mnie.

Po wideo relację z magicznego spływu po największym jeziorze Ameryki Środkowej — Jeziorze Cocibolca, zapraszam Was do poniższego linku. A w kolejnych wpisach wspólnie przeniesiemy się do innych części Nikaragui. Zapraszam!

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *