Panama City – 6 wyjątkowych atrakcji stolicy Panamy

mar 15, 2024 | Ameryka Środkowa, Panama, Wyróżnione | 0 komentarzy

Panama jest niewielkim krajem leżącym na Przesmyku Panamskim, będącym łącznikiem obu Ameryk. Graniczy tylko w dwoma państwami — Kolumbią oraz Kostaryką. Kraj ten jest więc wąskim pasem wciśniętym pomiędzy Morze Karaibskie a Ocean Spokojny. Wąskim, bo czasem rozciąga się na jedynie 50 kilometrów. Jest krajem dość młodym, jako niepodległe państwo istnieje dopiero od 1903 roku. Wcześniej Panama była częścią Kolumbii, zaś od XVI do początku XIX wieku znajdowała się w rękach Hiszpanów. Właśnie tę dawną przynależność do Kolumbii widać tu wręcz na każdym kroku. Po swojej wcześniejszej wizycie w Kolumbii, zwłaszcza w Cartagena de Indias, spacerując później uliczkami Casco Viejo, czyli tej starszej części stolicy Panamy, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że przebywam właśnie w Kolumbii.

Panama liczy około 4,4 miliona mieszkańców (dane z 2023 roku), co czyni ją drugim po Belize najsłabiej zaludnionym kontynentalnym krajem Ameryki Północnej. Prawie ⅕ ludności zamieszkuje stolicę kraju — Panama City, w Panamie nazywaną Ciudad de Panamá​​.

Choć oficjalną walutą kraju jest balboa, powszechnie używa się tu dolary amerykańskie. Ceny, które zobaczycie w sklepach, będą odnosiły się właśnie do dolarów. Z reguły płacąc większym nominałem dolarowym, reszta zostanie wydana również w dolarach. Może się zdarzyć, że otrzymacie balboę, choć zdarza się to nad wyraz rzadko.

To właśnie od Panamy zaczęłam swoją kilkutygodniową poznawczą eskapadę przez Amerykę Środkową. Przyznam, że nie sama wybrałam Panamę na start, zrobiły to Turkish Airlines, wyznaczając pulę biletów do tego kraju w bardzo przystępnej cenie. Przed wylotem do Panamy nie wiedziałam o tym kraju nic. No może prawie nic, słyszałam przecież o istnieniu Kanału Panamskiego. Od czasu wizyty nad Kanałem Korynckim, niezmiernie spodobało mi się podziwianie tych doskonałych dzieł inżynierii. O samym Kanale Panamskim więcej szczegółów przeczytacie w tym poście, ja zaś teraz zabieram Was wprost do roztańczonej stolicy Panamy.

Jeśli na myśl o latynoskich krajach widzicie przed oczami kobiety o dorodnych kształtach kołyszące się w rytm gorącej muzyki dobiegającej z nawet najciemniejszego zakamarka ulicy, jeśli w waszej wyobraźni kierowca taksówki porusza nie tylko ramionami w takt hiszpańsko brzmiącego utworu zalewającego wnętrze dość już wysłużonej taksówki, a strażnik kontroli celnej tupie śmiało w drewniany podest swojego miniaturowego oszklonego granicznego biura, wiedzcie, że jesteście w Panamie. Miałam okazję podróżować przez większość latynoskich krajów i uwierzcie mi, nie każdy jest tak samo latynoski. Ale Kolumbia wraz z Panamą są wręcz książkowym przykładem naszego wyobrażenie o tamtejszej części świata.

Na mój tak roztańczony odbiór Panamy wpływ miał zapewne czas, kiedy się tam znalazłam. Trafiłam tu w sam środek karnawału, a wiemy wszyscy doskonale, że kto jak kto, ale Latynosi w te karnawałowe klocki są najlepsi z najlepszych. Jestem jednak pewna, że w Panamie nawet szara codzienność jest o niebo bardziej roztańczona niż w naszej sztywnej Europie.

Sami Panamczycy podczas interakcji z nimi okazywali otwartość, zaangażowanie i autentyczną radość z odwiedzin Gringo w ich kraju. Dopytywali, co kierowało naszym wyborem, przecież ich Panama jest tylko wąskim skrawkiem ziemi wciśniętym pomiędzy rozległą Kolumbię a słynną kostarykańską ziemię. Ukrywaliśmy przed nimi fakt, że jesteśmy w Panamie tylko dwa dni, bardziej przejazdem niż z prawdziwą wizytą, ale tak bardzo nie chcieliśmy gasić ich szczerej ekscytacji na nasz widok, że takie małe niewinne kłamstwo tym razem miało poczynić więcej dobra.

W Panamie czułam się prawie wszędzie bezpiecznie. To „prawie” wynika z tego, że do Latynosów powróciłam po 5 latach przerwy i musiałam na nowo odbudować w sobie pewność stąpania po ich ziemi. Panama nie dała mi powodu do niepokoju, no może poza nocnym transportem z lotniska do centrum starej części Panama City, kiedy to przez opuszczone szyby wiekowej taksówki z roztańczonym kierowcą zerkałam na dość groźnie w mojej opinii wyglądające typowe nocne życie mieszkańców stolicy. Sam taksówkarz, wysadzając nas przed hotelem, rzucił troskliwe „zona peligrosa” i lepiej na spacer ku Pacyfikowi wybrać się od drugiej strony. Za dnia nawet ta zona peligrosa nie wyglądała już tak niebezpiecznie i po kilku godzinach oswojenia się z tą częścią świata, nawet na spacer po zachodzie słońca odważyłam się zabrać swój wielki aparat, dzięki czemu pod koniec tego wpisu macie okazję i Wy zerknąć na stolicę prawie najmniejszego kraju Ameryki Środkowej.

Z turystycznego punktu widzenia Panama City, ale też i cała Panama często traktowana jest nieco po macoszemu. Turyści przybywający do tego kraju znajdują się tu zwykle tylko na chwilę, traktują Panamę jako kraj tranzytu w drodze do bardziej popularnej Kolumbii, Kostaryki bądź też innych państw Ameryki Łacińskiej. Choć sama właśnie z takiego powodu się tu znalazłam, myślę, że to nieodzowna strata tak właśnie Panamę traktować. Dlatego czuję, że w Panamie nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa.

Jeśli i Wam będzie dane zjawić się w kraju, w którym z tego samego miejsca można podziwiać wschód słońca nad Atlantykiem a zachód nad Pacyfikiem, koniecznie uwzględnijcie w swoim planie zwiedzanie poniższe punkty:

Casco Viejo

Casco Viejo zwana też Casco Antiguo albo San Felipe, to historyczna dzielnica Panama City i jedna z najlepiej zachowanych kolonialnych dzielnic w Ameryce Łacińskiej. Została założona w 1673 roku po zniszczeniu pierwotnego miasta Panama (Panamá Viejo) przez piratów. W 1997 roku Casco Viejo zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Ale Casco Viejo to przede wszystkim dzielnica niezwykle urokliwa, malownicza, zadbana. Aż prosi się o dłuższy spacer. To miejsce w stolicy Panamy, do którego można wracać wielokrotnie bez cienia nudy. Inaczej prezentuje się o świcie, kiedy tylko najwytrwalsi mieszkańcy i turyści mobilizują swoje poranne sił do opuszczenia wygodnych łóżek. Inaczej też w środku dnia, kiedy wszechobecny gwar dociera z każdego tu zakamarka. Inne oblicze Casco Viejo zaobserwujecie podczas dni świątecznych. Wtedy to na kolorowych placach spotykają się tłumy mieszkańców i hucznie celebrują mniej i bardziej ważne święta. A skoro to Latynosi, to możecie sobie wyobrazić, jak to ich świętowanie wygląda. Sama najchętniej jednak wracałam do Casco Viejo tuż przed zachodem słońca, kiedy lejący się z nieba niemiłosierny żar nieco zelżał i powietrze zezwalało w końcu na zaczerpnięcie zbawiennego orzeźwiającego tchu.

To w Casco Viejo znajdziecie najbardziej luksusowe hotele i restauracje serwujące typowo panamskie, ale i europejskie smakołyki. To tu znajdziecie sklepy z panamskimi pamiątkami, lokalne manufaktury, palarnie kawy czy galerie sztuki. Pamiętajcie tylko, że słynne panamskie kapelusze nie są właściwą pamiątką przywiezioną z Panamy. Owe kapelusze narodziły się w Ekwadorze i to właśnie po dziś dzień oryginalnie nadal wyplatane są właśnie w tym położonym na równiku kraju. Ich panamska myląca nazwa przyjęła się podczas budowy Kanału Panamskiego, kiedy to ciężko pracujący robotnicy, chcąc uchronić się przed palącym słońcem, starali się osłaniać siebie kapeluszami. Dzięki temu kapelusze stały się popularny w Stanach Zjednoczonych, a stąd już niedaleka droga do ich światowej kariery. Tylko gdzieś po drodze zgubiło się ich ekwadorskie pochodzenie i dziś najbardziej kojarzone są właśnie z Panamą. Na właściwą pamiątkę z Panamy bardziej nadaje się tutejsza wyborna kawa albo lokalny rum.

Jeśli marzy Wam się instagramowa fotka bez konieczności wycinania niechcianych obiektów w postprodukcji, na spacer po Casco Viego przybądźcie tuż przed wschodem słońca. Uliczna cisza, śpiew egzotycznych, bardzo głośnych ptaków (w życiu nie słyszałam, żeby ptaki aż tak głośno zaznaczały swoją obecność!), a także niebo ozdobione barwami budzącego się słońca to najlepsza nagroda, która czeka na Was w zamian za wczesne zerwanie się z miękkiego posłania. Jeśli dopiero przylecieliście tu z Europy, jetlag będzie Waszym zwolennikiem pewnie jeszcze przez kilka dni. Wykorzystajcie to!

Plaza de Francia

Plaza de Francia, czyli miejsce, gdzie ku niebu wznosi się obelisk otoczony marmurowymi tablicami upamiętniającymi trud francuskich inżynierów włożony podczas mozolnego tworzenia Kanału Panamskiego. Jeśli chodzi o zwiedzanie tutejszego miejsca, bardziej nie chodzi mi o sam plac, a o „cypelek” znajdujący się wokół Placu Francuskiego. Choć to stąd zarówno przybysze, jak i mieszkańcy miasta uwielbiają podziwiać zachodzące za taflę Pacyfiku słońce, miejscówka ta zachęca także w ciągu dnia. Alejka obrośnięta egzotyczną roślinnością da Wam schronienie przed panamskim ukropem, dlatego, aby się tu wybrać, nie czekajcie wyłącznie do zachodu słońca. Dodatkowym atutem owej miejscówki jest widok na wieżowcową część stolicy.

Nowoczesna Panama City

A jeśli Panama City, to oczywiście wizytówka miasta — czyli nowoczesna jej część, pokryta drapaczami chmur. Przybywając tutaj, można odnieść wrażenie, że w jakiś magiczny sposób przenieśliśmy się na nowojorski Manhattan z tą różniącą, że szklane wieżowce wyrosły w otoczeniu palm i innych egzotycznych roślin.

To tutaj znajdziecie wykwintne knajpki serwujące europejskie rarytasy (niekoniecznie w ich najlepszej odsłonie). Ale przecież przeciętny turysta nie zjawia się Panamie, aby konsumować pizzę czy croissanty. Znajdziecie tu również dość luksusowe strzeżone osiedla, gdzie ulokowali się ci najbogatsi mieszkańcy stolicy Panamy. Już po krótkiej chwili da się zauważyć, że wyglądem i zachowaniem bliżej im do europejskiej sztywnej i zmanierowanej elity, niż do wyluzowanych Latynosów, zamieszkujących Casco Viejo.

Polecam przysiąść tutaj w cieniu którejś z niebotycznie wysokich palm i dać ponieść się pouczającej obserwacji stołecznego życia. Zaś wieczorną porą warto zarezerwować wizytę w którymś z roof barów, bynajmniej nie z myślą o oddaniu się alkoholowej celebracji wakacji, ale by podziwiać stolicę Panamy mieniącej się tysiącem świateł miejskiej dżungli. Widok robi wrażenie na miarę światowych metropolii. Polecam! Barów kilkadziesiąt metrów nad ziemią szukajcie pod tym linkiem.

Cinta Costera

Nowoczesna wieżowcowa część miasta z tą zabytkową, tradycyjną Casco Viejo połączona jest Cinta Costera, czyli malowniczą, niezwykle zadbaną kilkukilometrową promenadą, położoną u wybrzeża Pacyfiku. Nazwa Cinta Costera, tłumaczona na język polski, oznacza przybrzeżną obwodnicę. Oddana do użytku w 2009 roku kosztowna nadmorska promenada jest nie tylko atrakcją dla przyjezdnych, przede wszystkim to ulubione miejsce mieszkańców stolicy Panamy na spacer, jogging, jazdę na rowerze albo inną formę aktywności fizycznej. Wzdłuż promenady znajduje się utwardzona ścieżka rowerowa, doskonale nadająca się również do jazdy na rolkach czy deskorolce. Nie brakuje tu ławek ustawionych w cieniu palmowych liści, ale też boiska do koszykówki, czy mini skate parku. A to wszystko wzdłuż wybrzeża Pacyfiku, co już samo w sobie zapewnia mnóstwo wizualnych wrażeń.

Cinta Costera jest najdłuższą promenadą w Ameryce Łacińskiej. Co ciekawe, jej budowa pochłonęła prawie 200 milionów dolarów. Kolejne jej odcinki oddawane były do użytku etapami, i tak mamy Cinta Costera I, Cinta Costera II oraz Cinta Costera III. Cinta Costera III obejmuje estakadę morską o długości 2,5 km, która oplata historyczną i rządową dzielnicę Casco Antiguo, znacznie też skraca przejazd między nimi.

Metropolitan Park

Metropolitan Park jest doskonałą opcją na spacer z dala od zgiełku miasta. To tu pospacerujecie w świecie egzotycznej roślinności, to tu znajdziecie schronienie przed palącym panamskich słońcem, które naprawdę potrafi dać popalić i to dosłownie! Wreszcie Metropolitan Park to prawdziwa dżungla i sprawia, że Panama City jest jedyną stolicą na świecie, która może pochwalić się takim skarbem w sercu miasta.

Park zajmuje powierzchnię aż 265 hektarów. Został założony w 1985 roku w celu ochrony lasów tropikalnych i dzikiej przyrody w pobliżu miasta. Można spotkać tu ponad 250 gatunków drzew, 400 gatunków ptaków, 100 gatunków ssaków, 50 gatunków gadów i 20 gatunków płazów, a do tych najciekawszych okazów należą małpy kapucynki, leniwce, oceloty czy tukany. W parku znajduje się wiele ścieżek spacerowych i szlaków turystycznych, a także wieża obserwacyjna, z której roztacza się imponujący widok na miasto, a przy dobrej widoczności można dojrzeć stąd nawet Kanał Panamski.

Dobrą wieścią jest to, że do Metropolitan Park wejdziecie za symboliczną opłatę. Symboliczną, bo przy niebotycznie wysokich cenach w Panamie, ta jest miłym zaskoczeniem. Ta symboliczna opłata prezentuje się następująco: dzieci do 3 roku życia nie zapłacą nic, dzieci od 3 do 17 roku życia park zwiedzą za 2 dolary, zaś wszystkie osoby powyżej 17 lat zapłacą 4 dolary. Po więcej informacji odsyłam Was na oficjalną imponująco rozbudowaną stronę parku.

Cerro Ancón

Jeśli marzy Wam się spojrzeć na Panama City z góry, jednak nie do końca czujecie klimat szklanych wieżowców, wybierzcie się na krótki spacer na Cerro Ancón, czyli najwyższe wzgórze w mieście. Niech Was nie trapi słowo najwyższe, bo wznosi się ono raptem na 199 m n.p.m. Zobaczycie stąd nie tylko panamską część wieżowcową, Casco Viejo, ale też Kanał Panamski oraz fale Pacyfiku rozbijające się o panamskie wybrzeże. Czy wystarczająco Was zachęciłam? Dodam, że ten niezbyt wymagający spacer nie będzie kosztować Was nic. No może nie licząc butelki wody, którą warto zabrać ze sobą.

Mieszkańcy miasta wzgórze to nazywają wzgórzem z flagą, bo to właśnie tutaj powiewa okazała panamska flaga. Okazała, bo jej powierzchnia odpowiada aż 1/3 powierzchni typowego boiska do koszykówki i plasuje ją na szczycie podium największych panamskich flag. Uwierzcie mi, że trzepocząca na wietrze gigantyczna biało, niebiesko-czerwona flaga robi piorunujące wrażenie.

Choć wejście na wzgórze jest darmowe, ze względów bezpieczeństwa można wdrapać się na nie jedynie między 8 a 16. Nie przywitacie i nie pożegnacie więc dnia w towarzystwie tej giga flagi, ale koniecznie dodajcie to miejsce na Waszą panamską mapę. Tak jak i pozostałe punkty.

Po ruchome obrazy z Panama City i nie tylko, zapraszam Was do obejrzenia świeżego vloga z tej środkowoamerykańskiej przygody!

0 komentarzy

Wyślij komentarz