Uzależniłam się od podglądania Zorzy Polarnej

Jan 22, 2022 | Europa, Norwegia, Wyróżnione

Jan 22, 2022 | Europa, Norwegia, Wyróżnione

To nie mój pierwszy wpis na blogu o polowaniu na zorzę polarną. I pewni być możecie, że nie ostatni.

Choć wiele rzeczy, miejsc czy zjawisk na tym świecie człowiek traktuje na zasadzie „do odhaczenia”, nie da się zorzy polarnej wrzucić do tegoż wora. Pokuszę się nawet, że osoby unikające zimna jak ognia, na widok zielonego pulsującego nieba, mogą zacząć wielbić mróz, śnieg i w ogóle całą zimę.

W tym wpisie nie znajdziecie wskazówek co zrobić, aby skutecznie upolować obiektywem zorzę polarną. Wszystko opisałam już w Recepcie na polowanie za zorzę polarną, a wierzcie mi, od tamtego czasu nic się w tej sprawie nie zmieniło.

Nie przepadam za częstymi powrotami w te same miejsca. Polowanie w tym dopiero co rozpoczętym roku miało odbyć się w mroźnym Murmańsku. Ale jak to obecnie na świecie bywa, Rosja nadal nie wpuszcza w swoje granice ludzi bez ważnego powodu, a myślę, że uganianie się za zieloną łuną na niebie nie należy bynajmniej do tych ważnych. A przynajmniej według rosyjskich władz.

I tak powróciłam do Tromso. Ale aby co nieco zmienić w tej podroży, bo największe miasto północnej Europy swego czasu zdążyłam już dość dobrze poznać, o czym przeczytacie tutaj, postanowiłam wybrać się samochodem do Alty. Do Alty, o której podczas swojego pierwszego pobytu za kołem podbiegunowym słyszałam niebotyczne historie o zorzach nie z tej ziemi.

Wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Poza biletem lotniczym, wynajęłam też samochód, zabukowałam trzy noce w Alcie, zaopatrzyłam się nawet w suchy prowiant, aby jak zwykle zmniejszyć nieco koszty pobytu w niezbyt przyjaznej dla portfela Skandynawii. Umknęła mi tylko jedna dość istotna rzecz – odległość Alty od Tromso. Kilkaset mroźnych białych kilometrów w ciemną noc, bo akurat tak wylądował samolot. Bo akurat w Norwegii na początku stycznia panuje noc polarna.

Nie myślcie, że po sprawdzeniu tej trasy na mapie zmalała moja ochota na poznanie nowego miasteczka dalekiej Północy. Wręcz przeciwnie! Nabrałam nawet ochoty na zajechanie jeszcze dalej, bo aż do północnego krańca naszego kontynentu – na sam Nordkapp.

Co prawda na Nordkapp nie dotarłam, ale drogę do i z Alty zapamiętam, jako jedną z najbardziej malowniczych i urokliwych przejechanym w swoim życiu. Jakbym przejeżdżała przez Szwajcarskie Alpy, potem wzdłuż jeziora Garda, a potem wreszcie przez dolinę Muminków.

Sama Alta zachwyciła mnie swoim zimowym obliczem do tego stopnia, że przestałam odczuwać minus 20 stopni, które nie ustępowało mnie tam na krok. Miasteczko wysadzone romantycznymi skandynawskimi drewnianymi domkami pokrytymi grubą warstwą puchu, dodatkowo przyozdobionymi świątecznymi lampkami, bo przecież Boże Narodzenie dopiero co minęło. Uprzejmi i pomocni mieszkańcy gotowi uratować z mniejszej czy większej opresji, których i tym razem nie zabrakło. Nawet słońce, które przecież daleko na północy o tej porze roku w ogóle nie pojawia się na niebie, dawało o sobie znać różnobarwnie kolorując chmury przez kilka krótkich godzin w ciągu niby-dnia.

Zresztą, nie będę się więcej rozpisywała, po prostu przewińcie w dół i sami zobaczcie. Jestem pewna, że gdyby nie mrożące krew w żyłach norweskie ceny, zostałabym w tej bajkowej krainie na dużo dłużej.

Zapytacie wreszcie: no dobra, Alta Altą, ale co z zorzą?

Zorzę polarną przyszło mi oglądać czterokrotnie, czyli moja skuteczność w polowaniu na nią, a raczej szczęście dopisujące w uganianiu się od ostatniego pobytu w Norwegii nie zmalała ani o jeden procent. Choć każdej nocy inaczej wyglądało zielonkawe niebo, każda z tych chwil stała się niezapomnianą przygodą.

Prawdziwe apogeum szykowało się na przedostatnią noc, kiedy to zainstalowane specjalnie na wyjazd aplikacje jedna po drugiej wysyłały mi alerty o zbliżającym się najsilniejszym w moim życiowym zorzowym pokazie. Dosłownie wszystkie wskaźniki wystrzeliły wysoko do góry i nie mógł mnie powstrzymać nawet od kilku godzin sypiący obficie śnieg – musiałam udać się na kolejne polowanie. Przyszło mi wtedy podziwiać na niebie prawdziwą walkę między intensywnie zielonymi cząsteczkami Aurory, a chmurami szczelnie pokrywającymi cały nieboskłon. Tam, gdzie zielone wygrywało z szarym mogłam dojrzeć moc tamtej Aurory.

Nigdy nie zapomnę też ostatniej nocy, kiedy zaparkowawszy samochód pod przypadkowym norweskim domkiem i zobaczywszy wysoko nad głową zielone pasma zwiastujące to co ma miejsce za drzewami, wraz z moimi towarzyszkami biegiem wdrapywałyśmy się na wzgórze. Przedarłyśmy się przez czyjeś podwórko, niezliczone razy lądowałyśmy po pas w śniegu, albo na czworakach gramoliłyśmy się przez wielkie zaspy, aby po niezbyt odgarniętej ścieżce wiedzione światłem zorzy polarnej dostać się jak najszybciej na szczyt znacznego wzniesienia. Byłyśmy tam tylko my i najpiękniejsza łuna Aurory, którą jak do tej pory było mi dane podziwiać.

W obserwowaniu zorzy polarnej jest coś tak niezwykłego i magicznego, że na długo po tym, jak wróciłam do rzeczywistości czuję, że to zjawisko przekazuje całe multum pozytywnej energii. I choć nadal czuję odmrożone wtedy palce u stóp, a na swoich dłoniach jeszcze nie do końca zagoiła się potraktowana mrozem skóra, nawet zielone światełko wbitego w aucie kierunkowskazu wywołuje uśmiech na mojej twarzy na wspomnienie szmaragdowego nieba tam wysoko nad skutą lodem Północą.

Byle do następnego polowania.

aurora_borealis_church_in_alta
W Alcie znajduje się protestancki kościół wybudowany specjalnie na wzór zorzy polarnej
a_shalter_covered_in_snow_and_cristmas_lights
A tak prezentuje się zimowa Alta
post_boxes_in_a_snowy_landscape_in_norway
cars_covered_in_snow
beware_of_dogs
speed_limited_to_30_in_alta
santa_nicolaus_baloon_in_snowy_garden
snowy_landscape_in_alta_norway
the_moon_on_the_winter_sky
winter_alta_landscape
winter_norway_landscpae_in_alta
sorrisniva_ice_hotel
Na obrzeżach Alty znajdziecie lodowy hotel Sorrisniva. W zimowych miesiącach za niebotycznie wysoką cenę można pokusić się o spędzenie mroźnej nocy w jego ciekawych pokojach
iced_room_in_an_ice_hotel_in_norway
A to jeden z pokoi dostępny dla gości. Temperatura we wnętrzu tego hotelowego igloo oscyluje między 4 a 7 stopniami. Oczywiście na minusie!
inside_of_the_ice_hotel_in_the_north_norway
Przyznam, że materace w tym arcyzimnym hotelu były bardzo wygodne
ice_chapel_in_norway
Lodowy hotel wraz z równie lodową kaplicą dostępny jest dla zwiedzających. Wstęp to 220 NOK (110 złotych).
iced_altar_in_an_ice_shaped_chapel
iced_made_altar_in_a_winter_chapel
Więcej informacji znajdziecie na oficjalnej stronie hotelu. Tutaj zabukujecie też nocleg.
norway_flag_waiving_above_fjord_area
Niespełna 2 godziny drogi od Alty znajduje się urokliwa wioska Øksfjord
winter_landscape_in_norway
winter_fjord_bank
red_wooden_houses_covered_in_a_heavy_snow
a_bicycle_covered_in_heavy_snow
wooden_norway_house_covered_in_snow
front_of_red_house_covered_in_snow
a_winter_landscape_terrace
speed_limiting_road_mark_in_a_snowy_area
snowy_village_in_fjords_in_norway
a_blue_wooden_house_in_a_snowy_mountain_area
A takie widoki czekają Was podczas trasy z Alty do Tromso
fjord_bank_covered_in_snow
winter_landscape_with_a_lila_sky
winter_mountain_landscape
mountain_winter_road
sunrise_in_snowy_mountain
mountains_covered_in_snow
snowy_road_leading_through_mountain_landscape
pink_blue_sky_over_the_mountains
the_northern_light_viewed_over_tromso
Na zakończenie łapcie jeszcze kilka fotek magicznej zorzy polarnej!
green_spectacle_of_aurora_borealis_in_norway
aurora_borealis_in_tromso
a_green_northern_light_sky_above_a_lake_in_norway
amazing_green_show_of_the_northern_light_in_tromso
aurora_borealis_flooding_a_winter_sky_in_tromso
aurora_borealis_fighting_with_a_cloudy_sky
To zdjęcie przedstawia walkę zorzy polarnej z prawie całkowitym zachmurzeniem.
a_girl_standing_under_a_sky_covered_with_aurora_borealis

0 Comments