Kiedy kilka lat temu zobaczyłam swoją pierwszą zorzę w Tromso w Norwegii, wcale nie odhaczyłam tego zjawiska na swojej podróżniczej liście marzeń. Ja wręcz zapragnęłam więcej i więcej! Dlatego po Tromso była Islandia, Finlandia, wróciłam do Tromso, skąd udałam się w karkołomą podróż jeszcze dalej na północ – w stronę Alty. Zaś w tym roku mój wybór padł na norweskie Trondheim. Jednego jestem pewna, to już moja coroczna tradycja, aby przemarzły mi ręce od trzymania aparatu i zesztywniała szyja od spoglądania w niebo. Bo uwierzcie mi – nie ma nic piękniejszego niż tańcząca wielobarwa aurora nad mroźną Północą.

Żeby z tym corocznym polowaniem było łatwiej nie tylko mnie, ale i Wam, poniżej prezentuję pierwszy taki wpis w polskim Internecie – zestawienie 10 miejsc na świecie do idealnego obserwowania zorzy polarnej, wraz z kosztami dolotu, pobytu i wynajęcia samochodu. A także unikatowymi atrakcjami w każdym z tych zimowych zjawiskowych destynacji. Nie dziękujcie, tylko wybierzcie pierwsze z nich i drogę, bo zorza w 2024 szaleje jak jeszcze nigdy!

UWAGA! Wszystkie ceny zostały zaktualizowane w styczniu 2024 roku!

* wszystkie ceny lotów dotyczą przelotu w dwie strony, w lutym, według skyscanner

** wszystkie ceny noclegów podane są na 4 noce, za pokój dla dwóch osób, bez śniadań, standard 4*, w lutym, według bookingodstępstwa wypisałam przy każdym miejscu

*** wszystkie ceny wynajmu samochodu obowiązują dla jednego samochodu w napędem 4×4 na 5 pełnych dób, bez dodatkowego ubezpieczenia, w lutym, według rentalcars

**** cena całkowita dotyczy przelotu, noclegu w 4* hotelu i wypożyczenia samochodu na cały czas pobytu (5 dni), dla DWÓCH osób w lutym

Oczywiście możecie to zrobić taniej wybierając się w większej grupie i decydując się na noclegi w hostelach lub guesthousach o nieco gorszym standardzie. Możecie też pominąć wynajęcie samochodu, chociaż ze swojego doświadczenia mogę Was zapewnić, że auto jest niezbędnym narzędziem zwiększającym szansę zobaczenia zorzy polarnej.

Na początek

  • Zorza polarna jest zjawiskiem świetlnym pojawiającym się w okolicy biegunów magnetycznych. Nie będę Wam tutaj wyjaśniać zawiłości fizycznego aspektu powstawania tego niesamowitego objawienia na niebie. W prostych słowach opisała to Anita na swoim blogu.
  • Zorzę możecie obserwować teoretycznie pomiędzy równonocami, czyli od 21 września do 21 marca. W praktyce czasem już pod koniec sierpnia w wybranych obszarach Aurora borealis jest widywana, czasem też i w kwietniu. Ale najpewniej zapolować na nią od końca października do początku marca.
  • Pora dnia też ma znaczenie – musi być ciemno. Chociaż zwykle zorza ukazuje się między 17 a 2 – 3 w nocy, największe szanse na najbardziej niezapomniane pokazy występują między 22 a 1.
  • Wybierając czas swojego polowania na zorzę unikajcie okolicy Świąt Bożego Narodzenia i Sylwestra – wtedy będzie drożej i bardziej tłoczno.
  • Pełnia księżyca też zdaje się nie być dogodnym czasem. Zorza polarna wymaga zupełnej ciemności, żeby móc podziwiać ją jak najintensywniejszą. A jak wiadomo, wielki księżyc na niebie może nam nieco osłabić te doznania wzrokowe. Wybierajcie czas, kiedy księżyc jest w nowiu lub pierwszej kwarcie.
  • Wybierajcie miejsca najciemniejsze, unikajcie świateł miast. Wypatrujcie też zorzy na bezchmurnym niebie. Śledźcie współczynnik KP w smartfonowych aplikacjach. Zaopatrzcie się w ciepłe ubrania, samochód i olbrzymie pokłady cierpliwości.
  • Każde popularne miejsce, w którym zorza ukazuje się co zimę, oferuje zorganizowane wyprawy w stronę zielonego światła. Ale jeśli chcecie zaoszczędzić zróbcie to sami – tutaj pisałam o recepcie na upolowanie zorzy. Sam proces polowania jest równie ekscytujący co magiczna zorza na nieboskłonie.
  • Turystyczne miejsca popularne wśród zorzowych hunterów dysponują też mnóstwem zimowych atrakcji. Ich ceny są dość wygórowane, dlatego nie uwzględniłam takowych w niniejszym wpisie. Są to na przykład ślizgi na psich czy reniferowych zaprzęgach, podziwianie ośnieżonych połaci świata z pokładu skutera. Czasem też podglądanie wielorybów, czy innych typowych dla polarnych terenów stworzeń. A nawet rejs lodołamaczem. Akurat nad tym ostatnim myślę coraz gorliwiej!

Norwegia, Tromso

Obecnie Norwegia to jedno z najpopularniejszych i najłatwiej dostępnych miejsc na polowanie na zorzę. Jest też dość tanim kierunkiem. Tanim, jeśli przybyjecie tu ze swoim jedzeniem. W marketach ceny nawet tych podstawowych produktów mogą przyprawić o zawrót głowy. Nie wspominam nawet o norweskich restauracjach. Przykładowo burger średniej jakości z niewielką porcją frytek to wydatek około 200 złotych.

Najbardziej znanym miejscem jest Tromso położone 300 km za kołem podbiegunowym. Upolowanie zorzy w Tromso jest łatwe, bo w ciągu zimy panuje tu dosyć stabilna pogoda, co ma kolosalne znaczenie w pogoni za światłami północy. Zorza w Tromso jest zwykle dobrze widoczna, intensywna, nierzadko tańcząca. Poza Tromso warto też rozważyć polowanie w Alcie, oddalonej od Tromso o 300 km. To aż 6h jazdy samochodem, ale od ludzi napotkanych w Tromso, którzy wrócili z Alty słyszałam, że zorza w Alcie jest obłędna. Można też do Alty z Tromso dolecieć (lot bezpośredni, 40 minut, około 600 zł w dwie strony). Miałam przyjemność podziwiać aurorę zarówno w Tromso, jak i Alcie. Obie były spektakularne. Alta jest tak uroczą miejscowością, że zostawiłam tam swoje serce i marzy mi się zamieszaknie w niej na emeryturze.

  • noc polarna w Tromso trwa od 27 listopada do 19 stycznia, w Alcie od 26 listopada do 16 stycznia
  • przelot: bezpośrednio z Gdańska (Wizzair) – około 1800 zł*, sporadycznie zdarzają się promocje, gdzie za bilet w dwie strony dla dwóch osób można zapłacić około 1000 zł, jednak ostatni bardzo rzadko w okresie aktywności zorzy polarnej
  • nocleg: około 3000 zł** za hotel w samym Tromso, nieco taniej będzie poza miastem – około 2300 zł
  • wynajęcie auta: średnia cena to 2000 zł, z dość sporym wyprzedzenim może się udać za 1200 zł*** (taniej będzie skorzystać z lokalnej wypożyczalni Rent a wreck albo Rent a star)

Atrakcje dla turystów w Tromso i okolicy: miasto Tromso (Polar Museum, Polaria, wzgórze Fjellheisen – skąd czasem widać też zorzę), rejs po fjordach, obserwowanie waleni (od listopada do lutego).

Więcej pisałam tutaj.

Cena całkowita 5300 zł****

Norwegia, Svalbard

Svalbard to norweski archipelag wysp na Morzu Arktycznym, położony 800 km na północ od Norwegii. 1100 km dzieli archipelag od Bieguna Północnego. Svalbard nazywany jest mroźną siostrą Australii – na zdezorientowanego turystę czeka tu mróz, gołe skały i śmierć. Podobno.

Największa wyspą Svalbardu jest Spitzbergen. Głównym miastem archipelagu jest zaś Longyearbyen. I to właśnie do tego miasta szukajcie połączeń chcąc zapolować na zorzę w tej odległej krainie. Powiem Wam szczerze, że odkąd usłyszałam o istnieniu Svalbardu, każdej zimy marzy mi się podziwianie świateł północy w otoczeniu gór pokrytych grubą warstwą lodu i śniegu właśnie w tej odległej krainie. Svalbard to jedyne miejsce na ziemi gdzie można zaobserwować zorzę polarną także w ciągu dnia. Na Svalbardzie można też stanąć oko w oko w…. niedźwiedziem polarnym. Turyści i mieszkańcy udając się poza teren zabudowany mają obowiązek wypożyczyć strzelbę, ratującą ich w razie rzeczywistego spotkania z białym misiem. Brak strzelby grozi mandatem albo … zjedzeniem. Jeśli marzy Wam się spróbowanie jak wygląda zwykłe życie w tak surowych warunkach, nic nie stoi Wam na przeszkodzie. Na Svalbard może zamieszkać każdy i to na tak długo jak chce. Musi jedynie mieć środki do życia. W przeciwnym razie, kiedy pieniążki się skończą, a stać może się to szybciej niż myślicie (ceny tutaj są baaardzo wysokie), taki tymczasowy obywatel archipelagu zostaje delikatnie odesłany do swojej pierwotnej krainy.

  • noc polarna w Longyearbyen trwa od 27 października do 15 lutego
  • przelot: 4000 zł za dwie osoby można traktować już jako doskonałą promocję, pamiętajcie, że Svalbard leży naprawdę daleko i dolot tutaj zajmuje nawet kilkanaście godzin. Zwykle jedna osoba za bilet w dwie strony zapłaci 2500-3000 zł. Nie ma tutaj bezpośrednich lotów, z Polski należy najpierw dolecieć do Oslo, stamtąd do Tromso i następnie na Svalbard. Można też dopłynąć z Tromso promem (około 2000 zł/osoba, niecałe 2 godziny)
  • nocleg: 4200 zł (hotel 4*) ze śniadaniem, ale można znaleźć nocleg o nieco niższym standardzie za 2200 zł za pokój
  • wynajęcie auta: około 2000 zł, choć tutaj obejdziecie się bez samochodu

Na Svalbardzie, a raczej Spitzbergenie zimową porą z atrakcjami może nie być zbyt kolorowo, a to ze względu na wiecznie panującą ciemność. Jeśli jednak na polowanie na zorzę wybierzecie początek października albo drugą połowę lutego czy marzec, będziecie mogli spróbować, oczywiście poza podpatrywaniem niedźwiedzi, pływanie kajakami po lodowatych wodach. Są też trekkingi po lodowcach z cudnymi zimowymi widokami. Pamiętajcie, że każda taka aktywność wymaga wykupienia zorganizowanej wycieczki z przewodnikiem. Ceny są bardzo wysokie. Bardzo – nawet nie piszę o nich tutaj. Na Svalbard znajdziecie też Globalny Bank Nasion – betonowy budynek, w którym zgromadzone są nasiona wszystkich gatunków roślin jako zabezpieczenie ludzkości na wypadek apokalipsy.

Po więcej informacji wpadajcie do jedź, BAW SIĘ! który ma przygodę ze Svalbard już za sobą. Obiecuję, że nadejdzie kiedyś dzien, że to o mojej wizycie na Svalbardzie przeczytacie tutaj!

Cena całkowita 8200 zł

Finlandia, Rovaniemi

To właśnie dzięki Finlandii, a dokładnie Rovaniemi zapragnęłam zapolować na zorzę polarną. Jeszcze za czasów mojej farmaceutycznej przygody w brytyjskich aptekach, pewnej niedzieli w którymś z tysięcy Bootsów pracowałam z pogodną Finką, która tak zachęcająco opowiadała mi o zielonym niebie podziwianym z wnętrza szklanego igloo, że długo nie zastanawiając się kupiłam swój pierwszy bilet w stronę Północy. Wypadło na Norwegię – wiadomo, cena. Ale kilka lat później dane mi było podziwiać aurorę również w okolicy Rovaniemi, o czym przeczytacie w tym wpisie.

  • noc polarna w Finlandii nie występuje
  • przelot: z Gdańska z przesiadką w Helsinkach dolecicie do Rovaniemi za około 4000 zł (2 osoby). Jednak jak można to zrobić taniej, pisałam w tym wpisie.
  • nocleg: 2000 zł za dobrej klasy hotel ze śniadaniami w Rovaniemi, ale wystarczy nieco odjechać poza miasto i w tej samej cenie czekać na Was będzie doskonały apartament z prywatną sauną. Tak, nie mylą Was oczy, w Finlandii w prawie każdym domu znajduje się sauna! Jeśli jednak marzy Wam się przygoda w szklanym igloo, wydacie dużo więcej. Noc w szklanym igloo w Arctic Snow Hotel kosztuje od 450 euro za pokój, Arctic Treehouse Hotel 792 euro. Za 4 noce w Santa’s Hotel Santa Claus we wiosce świętego Mikołaja zapłacicie kilkanaście tysięcy złotych. Rovaniemi to jedno z droższych miejsc do obserwowania zorzy polarnej!
  • wynajęcie auta: 900 zł – chociaż tutaj można nieco zaoszczędzić

W Rovaniemi i okolicach nudzić z pewnością się nie będziecie. Nawet zimą nie zapada tutaj 24-godzinna noc, więc możecie wykorzystać czas między wypatrywaniem zorzy chociażby na zwiedzenie wioski Świętego Mikołaja. Jest też śnieżny zamek w Kauppakatu – największy taki na świecie. Są i fińskie sauny, u nas bardziej znane pod nazwą sauny suche. A 150 km od Rovaniemi znajdziecie park reniferów.

Więcej o atrakcjach północnego krańca Finlandii przeczytacie u Ewy oraz w moim fińskim wpisie.

Cena całkowita 6900 zł

Szwecja, Kiruna

Szwecja wraz z częścią Norwegii, Finlandii i Rosji tworzy kulturalny i geograficzny region zwany Laponią. Jej rdzennymi mieszkańcami są Saamowie – potomkowie pierwotnych Skandynawów. Obecnie ich populacja stanowi 60-90 tysięcy osób. Jeśli do Szwecji wybierzecie się na początku lutego, będziecie mieli okazję świętować festiwal saamów w Jokkmokk, z przyciągającym turystów z całego świata targiem.

  • noc polarna w Kirunie trwa od 12 grudnia do 1 stycznia
  • przelot: do Sztokholmu dolecicie z większości polsich lotnisk za mniej niż 300 zł, zaś ze Sztokholmu do Kiruny liniami SAS za około 1000 zł, co wyniesie około 2600 zł dla dwóch osób. Można też do Kiruny ze stolicy dojechać pociągiem, ale taka podróż trwa aż 16 godzin i nie należy do najtańszych
  • nocleg: od 2800 zł
  • wynajęcie auta: 2000 zł

Kiruna sama w sobie nie jest zbyt atrakcyjną miejscówką. I ciężko w mieście z ciekawostkami. No może poza tym, że samo miasto zostało przesunięte, bo zapadało się z powodu kopalni żelaza. Dlatego tak ważne jest tutaj wynajęcie samochodu i oddalenie się nieco od Kiruny. Wtedy na pewno musicie dojechać do Jukkasjärvi (20 minut drogi) i na własne oczy zobaczyć słynny na cały świat Icehotel, co roku budowany w grudniu. Nieco dalej znajdziecie wioskę Porjus, wpisaną na listę UNESCO – warto.

O festiwalu Saamów w Jokkmokk przeczytacie na blogu pewnej rodzinki.

Cena całkowita 7400 zł

Islandia, Reykjavik

Islandia – moja największa miłość 2019 roku. Chociaż ruszyłam na nią z myślą o polowaniu na zorzę, ostatecznie wyspa poraziła mnie swoim naturalnym pięknem i sprawiła, że zapragnęłam wrócić po więcej w nowym roku. Islandia, wbrew panującej opinii, nie jest tak droga jakby mogło to się wydawać, a jej zwiedzanie jest na tyle łatwe, że polecam ją nawet zorzowym i podróżniczym świeżakom. Ale bez samochodu ani rusz!

  • noc polarna w okolicy Reykjaviku, czyli w południowej części wyspy, jedynej dostępnej zimą, nie następuje
  • przelot: z przesiadką w Kopenhadze za lot dla dwóch osób zapłacicie około 1200 zł, zdarzają się też promocyjne bezpośrednie loty z Polski – nawet za 450 zł za osobę
  • nocleg: w okolicy Reykjaviku ceny zaczynają się od około 1200 zł, im dalej od stolicy tym drożej, ale tym ciemniej, a co za tym idzie – tym większa szansa na upolowanie zorzy polarnej
  • wynajęcie auta: 900 zł – sprawnie i tanio wynajmiecie w icepole – z pełnym ubezpieczeniem bez dodatkowych kosztów

O najlepszych zimowych atrakcjach pięknej Islandii pisałam ostatnio. Przed podróżą zerknijcie też na 10 przykazań zimowego turysty – przyda się jak nic.

Cena całkowita 3300 zł

Wielka Brytania, Szkocja

Niejednego z Was może zdziwić ta lokalizacja, bo Szkocja mało komu może kojarzyć się z zielonym nieboskłonem. Ale sporadycznie zorzę polarną można podziwiać i tutaj. Wiadomo, im dalej na północ, tym ciemniej i zorza jest łatwiej dostrzegalna. Szetlandy są najlepszym miejscem do obserwowania zjawiska Aurora borealis. Szetlandy, czyli archipelag ponad 100 wysp, położony 200 km na północ od wybrzeży Wielkiej Brytanii na Oceanie Atlantyckim, z głównym ośrodkiem aministracyjmym w Lewis. Po zorzę wpadajcie tutaj do Caithness. Zorzę można też sporadycznie zaobserwować na północnych krańcach Szkocji, zwłaszcza w Ullapool, czy Galloway Forest Park i Cairngorms National Park. Dobrą miejscówką jest również wioska z szkockich Highland’s – Lochinver.

Jednak pamiętajcie, że w Wielkiej Brytanii zorzę dostrzeżecie tylko przy jej znacznej intensywności. Osobiście nie polecam Wam lecieć tylko ze względu na zorzę akurat do tej części globu. Ale może ktoś z Was mieszka na stałe w Szkocji i może się skusi.

  • noc polarna nigdy tutaj nie występuje
  • przelot: większość polskich lotnisk oferuje bezpośrednie loty do Edynburga w bardzo korzystnych (jak na obecne czasy) cenach – 1000 zł za dwie osoby
  • nocleg: mój ulubiony hotel w centrum Edynburga Yotel – 2300 zł, okolice Inverness 1500 zł, Isle of Sky około 1200 zł,  słynące ze szkockiej zorzy Caithnes oferuje noclegi od 1600 zł
  • wynajęcie auta: 1000 zł

Sama Szkocję uwielbiam, zjeździłam ją kilka razy i zawsze chętnie wracam. Jest moją ulubioną częścią Wielkiej Brytanii, głównie ze względu na obłędnie piękne niekończące się doznania wzrokowe. Szkocję trzeba po prostu zobaczyć na własne oczy z okien samochodu – wynajmijcie auto i po prostu jedźcie przed siebie. Szkocja dysponuje bardzo ciekawą, urozmaiconą linią brzegową. Nie możecie pominąć popularnej Scotland’s Route 66 zwanej też North Coast 500 (516 mil) – dokładną trasę z opisem transakcji znajdziecie tutaj. Pamiętajcie też o pysznym angusie i oczywiście znanej na całym świecie szkockiej.

Cena całkowita 3200 zł

Grenlandia, Kangerlussuaq

Grenlandia – największa wyspa świata, celowo przez swoich odkrywców nazwana zieloną krainą. Z zielonym niewiele ma wspólnego. No chyba, że zielone niebo podczas jednego z pokazów zorzy polarnej. A takich tu nie brakuje. Kraina skuta lodem jest jednak trudno dostępna. Wśród najpopularniejszych spotów do obserwacji Aurora Borealis wymienia się Sisimiut, Ilulissat Iceflord – wpisany na listę UNESCO. Jest też Disco Bay i miasto Nuuk oraz leżące na Wielkim Fjordzie miasto Kangerlussuaq – wymieniany jako ten najłatwiejszy do sukcesu w polowaniu, bo panuje tu stabilny mikroklimat sprzyjający obserwacji zorzy polarnej.

  • noc polarna w południowej części Grenlandii nie występuje
  • przelot: nie ma bezpośrednich lotów z Polski, należy najpierw dostać się do Kopenhagi, stamtąd zaś do Nuuk lub Kangerlussuaq. Jest to czasochłonna i droga wyprawa – za bilet dla dwóch osób zapłacicie od 8000 tysięcy wzwyż. Oczywiście sporadycznie zdarzają się wyjątkowe okazje
  • nocleg: najtańszą opcją jest hostel, za który ze śniadaniem zapłacicie 2000 zł, ale aby trzymać się tutajszej reguły podobnych standardów w poszczególnych lokalizacjach, muszę to napisać – od 4000 tysięcy
  • wynajęcie auta: około 2500 zł, ceny mogą się znacznie różnić, pytajcie osobiście na lotnisku. Dobrą opcją jest tu dołączenie do zorganizowanych wycieczek, wtedy samochód nie będzie Wam potrzebny

Na Grenlandii zwiedzanie na własną rękę jest nielada wyzwaniem. O wiele prościej będzie dołączyć do zorganizowanej grupy. Będzie niestety drogo. I to bardzo. Możecie tu odwiedzić wioskę Inuitów, po naszemu Eskimosów w Sermenrmint i sprawdzić na własnej skórze, a raczej nosie, czy faktycznie ich powitanie wygląda tak jak my myślimy. Jest też rejs po fjordach (zależny od pogody). Są też trekkingi po lodowcach, chociażby ten na Cap Ice – na czoło lodowca. Jest biuro Świętego Mikołaja. Są wieloryby w lodowatej wodzie, ale i gorące źródła Uunartoq. A nawet polarne safari z głównym bohaterem – wołem piżmowym. Atrakcji, tak jak i śniegu i mrozu nie brakuje.

Cena całkowita 12500 zł

Rosja, Murmańsk

Cały wpis, który teraz czytacie powstał kilka lat temu. W międzyczasie Rosja tak bardzo namieszała na świecie, że sami dokładnie wiemy jak jest. Dlatego poniższe linijki nie zostały zaktualizowane i wszelkie ceny i informacje są już nieaktualne. Po pierwsze, nikt teraz do Rosji na zorzę nie lata, po drugie – nie ma możliwości zaczerpnięcia w Internecie świeżych cen lotów, noclegów czy wynajęcia samochodu.

Szczerze Wam powiem, że trochę sceptycznie podchodziłam do Rosji. Nie tylko polowania na zorzę w tym największym państwie świata, ale tak ogólnie, całościowo. Po prostu nigdy mnie tam jakoś nie ciągnęło. Ale robiąc rosyjskie dochodzenie na potrzeby tego posta, Rosja poszybowała wysoko w górę na mojej podróżniczej liście. I nie wykluczam, że to właśnie ona będzie moim kolejnym celem polowania. Sami zobaczcie, że nawet cena jest zachęcająca. Gdzie tej zorzy w olbrzymiej Rosji szukać? Poleceń dogodnych miejsc znalazłam mnóstwo, bo chociażby Naryan-Mar (Obwód Nieniecki), Archangielsk i Novaya Zemlya (Nowa Ziemia, Obwód Archangielski) czy Półwysep Tajmyr (Kraj Krasnojarski) – gdzie 285 dni roku panuje zima. Ciekawą opcją jest też Półwysep Jamalski. Pamiętajcie, żeby przed wyprawą sprawdzić, czy nie są wymagane specjalne pozwolenia. Nie wszędzie można podróżować na własną rękę. Pamiętajcie też o odpowiednio wczesnym aplikowaniu o wizę wjazdu do Rosji (poza Petersburgiem i Obwodem Kaliningradzkim nadal jest wymagana).

Myślę, że najłatwiej będzie Wam odszukać zorzy w okolicy Murmańska. Na upartego, można tu dojechać samochodem z Norwegii czy Finlandii.

  • noc polarna w Murmańsku występuje od 2 grudnia do 10 stycznia
  • Przelot: do Moskwy dolecicie z przesiadką w Monachium za około 500 zł, z Moskwy do Murmańska za około 370 zł. Można też z Moskwy dostać się pociągiem (180 zł/osoba, w jedną stronę), ale taki pociąg jedzie 30 godzin. Sprawdźcie też loty z Polski do Petersburga. Czasem udaje się upolować świetną okazję.
  • nocleg: za 1300 zł w Murmańsku znajdziecie bardzo dobry hotel ze śniadaniem, około 700 zł nieco gorszy standard
  • wynajęcie auta: 460 zł

Poza zorzą polarną, w Obwodzie Murmańskim pojeździcie też na nartach po masywie Chibiny. W Kirowsku (210 km) będą psie zaprzęgi, urocza wioska rybacka Teriberka (130 km), w której kręcono oskarowy film “Lewiatan”, wioski rdzennych Saamów, farma husky i kąpiele w baniach na mrozie. Jeśli jesteście zainteresowani wykupieniem wycieczki w bardziej dzikie tereny Rosji, zajrzyjcie tutaj.

Cena całkowita 3500 zł

USA, Alaska

To właśnie na Alasce znajduje się Insytut Geofizyki, który bada, a raczej przewiduje (oczywiście na podstawie badań naukowych) prawdopodobieństwo i intensywność zorzy na Ziemi. Codziennie o północy aktualizuje te dane. Od kilku osób usłyszałam, że polując na zorzę posługują się tylko przewidywaniami uczelni z Alaski i jeszcze nigdy ich nie zawiodły. Sami możecie śledzić aktywność zorzy (ale i trzęsień ziemi, aktywności wulkanów) na tej stronie. Szukając zorzy na Alasce Wasza wyprawa prawopodobnie będzie kręcić się wokół miejscowości Fairbanks – tutaj też znajduje się wspomniany wyżej Uniwersytet. Dobrymi miejscami, mniej lub bardziej oddalonymi od Fairbanks są: Ester (11 mil), Cleary Summit (21 mil), Murphy Dome (26 mil), Haystack Mountain (28 mil) czy Chena Lakes Resort (62 mile) z możliwością podziwiania zorzy z gorących źródeł. Dużo dalej od Fairbanks znajdziecie Coldfoot (to już 254 mil) czy Wiseman (270 mil), Anchorage (359 mil), a nawet Juneau (732 mil).

  • noc polarna w Fairbanks nie występuje, miasto leży poniżej koła podbiegunowego
  • przelot: z Warszawy dolecicie do Seattle za około 3500 zł, a potem już do samego Fairbanks za około 2500 zł, co przy dwóch osobach daje nam kwotę około 6000 zł
  • nocleg: od 3000 zł
  • wynajęcie auta: 3500 zł

W Fairbanks nudzić na pewno się nie będziecie. Pamiętajcie, że nie ma tu nocy polarnej, dlatego też tych kilka widnych godzin możecie wykorzystać na poznawanie okolicy. Samo Fairbanks to miasto ze słynnej gorączki złota, ma bogate zaplecze hotelowe, nie brakuje też typowo turystycznych atrakcji (Muzeum Antycznych Aut, Muzeum Zorzy, trekkingi w zimowej scenerii, farmy reniferów).

Cena całkowita 12500 zł

Kanada, Whitehorse

Moje zorzowe poszukiwania w tym punkcie dobiegają końca. Kanada dała mi popalić. Dlatego wybaczcie, że rozpiszę się ciut bardziej. W końcu to drugie co do wielkości państwo na ziemi. Poza występującym w nagłówku Whitehorse (Jukon), wymienia się też Yellowknife leżące nad Wielkim Jeziorem Niewolniczym (Terytorium Północno-Zachdonie), Churchill (Manitoba) – gdzie, jeśli wierzyć plotkom zorza widoczna jest 300 dni w roku – a już na pewno jest to stolica niedźwiedzi polarnych. Są jeszcze dużo bardziej odległe tereny, do których dolecicie samolotem czarterowym albo łodzią jak na przykład Iqaluit (Nunavut).

  • noc polarna nie występuje na północnych krańcach Kanady – w żadnym ze wspomnianych wyżej przeze mnie miejscach
  • przelot: z Krakowa dolecicie do Toronto z jedną przesiadką za około 3000zł, z Toronto do Whitehorse za 2000 zł, do Yellowknife za 3000 zł, zaś do Churchill za obłednie wysoką kwotę, której pisać tu nie powinnam. Taka podróż przy dwóch osobach to wydatek około 10000 zł (ze znacznym wyprzedzeniem czasowym oraz wydłużeniem czasu podróży, można nieco obniżyć tę cenę)
  • nocleg: od około 2200 zł
  • wynajęcie auta: 2500 zł

W Churchill był niedawno znany podróżniczy youtuber gdziebądź – sprawdźcie jego relację z wizyty w mieście nazywanym stolicą niedźwiedzi polarnych. Którekolwiek miejsce z tych wyżej wypisanych wybierzecie, głowę daję, że będzie tym naj – nie tylko ze względu na zorzę polarną, ale i ośnieżone widoki. Kanada – marzenie!

Cena całkowita 14700 zł

Marzy mi się odwiedzenie wszystkich tych miejsc i napisanie dla Was porad w oparciu tylko o swoje własne doświadczenia, a nie godziny spędzone na przeczesywaniu odpowiednich stron internetowych. Mam nadzieję, że zebrane powyżej informacje ułatwią Wam podjęcie decyzji gdzie zapolować na zorzę polarną.

Pamiętajcie, że podane ceny końcowe dotyczą przelotów w dwie stony dla DWÓCH osób, noclegów w dobrych hotelach i wypożyczenia samochodu na pełne 5 dni pobytu. Przy dobrych chęciach i nieograniczonych pokładach cierpliwości, można to zrobić taniej!

0 Comments

Submit a Comment