Recepta na indyjską kolej

Obejrzałam ostatnio (dopiero!) zeszłoroczny nominowany do Oscara film Lion. Droga do domu i wróciły do mnie wspomnienia podróży indyjską koleją. Ci co już próbowali pewnie zgodzą się ze mną, że to już jest samo w sobie niemałą przygodą. Jeśli macie w planach przemieszczanie się pociągami po tym kraju, sprawdźcie poniżej co musicie wiedzieć. Bo kupienie biletu na indyjską kolej, a co dopiero podróż pociągiem  może okazać się prawdziwym wyzwaniem.

Podczas mojej podróży po Indiach przejechałam pociągami trzy dosyć odległe trasy: Amritsar – Agra (około 650 km), Agra – Waranasi (około 780 km) i Waranasi – Jaipur (około 810 km). Łącznie około 2200 km za jakieś 70 zł.

Zanim jeszcze wyleciałam do Indii przeczytałam mnóstwo informacji o indyjskiej kolei, wpisy na blogach osób, które tą podróż mają już za sobą, instrukcję kupowania biletów Beaty Pawlikowskiej, rady backpackersów jak nie dać się wykiwać lokalsom. Wydawało mi się, że jestem przygotowana nawet na najbardziej zaskakujący scenariusz. Myliłam się. Indyjskim pociągom nie raz udało się wyprowadzić mnie z równowagi. W jednym z nich obiecałam sobie, że nie będę więcej narzekać na PKP.

 


Trochę historii i cyferek

Jak wiecie, Indie były kiedyś kolonią brytyjską – i to właśnie Wielkiej Brytanii Indie zawdzięczają powstanie kolei, a jeszcze bardziej bawełnie – Wielka Brytania przez lata zaopatrywała się w ten surowiec z USA, jednak z powodu klęski urodzaju i wojny secesyjnej musiała znaleźć nowego dostawcę. Wypadło na Indie. Żeby usprawnić transport bawełny na terenie Indii, Brytyjczycy postanowili ruszyć z budową linii kolejowej. Pierwszą z nich była krótka nitka (tylko 35 km) z Mumbaju (nazywanego wtedy Bombajem) do Thane. Z czasem tworzono coraz więcej i więcej połączeń. Na dzień dzisiejszy Indie mogą pochwalić się aż 66687 km torów kolejowych, co daje im czwarte miejsce na świecie (za USA, Rosją i Chinami) – Polska jest na miejscu 16.

W Indiach kolej jest podstawowym środkiem transportu, co przy ponad 1,3 miliarda mieszkańców daje najbardziej zatłoczoną kolej na świecie – codziennie obsługuje ona ponad 22 miliony pasażerów na ponad 7 tysiącach stacji!

Ciekawostką jest to, że szerokość indyjskich torów jest najszerszą na świecie używaną do transportu ludzi (1676 mm). Tutaj możecie sprawdzić jak sieć kolejowa oplata indyjski subkontynent – jak widzicie, stacje znajdują się w większości dużych miast na terenie całego kraju poza północą – stan Kashmir (Karakorum i Himalaje). Pociągiem dojedziecie więc z Mumbaju do Kalkuty czy do Kerali albo na Goa. I wcale nie jest tak (o czym musiałam kilkakrotnie zapewniać rodziców zanim w ogóle do Indii wyleciałam), że w tym kraju pociągami podróżuje się na dachu składu.

 


Rodzaje pociągów

Zanim jeszcze zdecydujecie się, na jaki rodzaj pociągu kupicie bilet, zobaczcie jakie wagony (i wygody) macie do wyboru:

Z klimatyzacją – z miejscami do spania:

1A – AC first class: najdroższy, wyłożone dywanami wagony, pomocnik pasażera (pomaga z odnalezieniem miejsca, bagażem), szerokie łóżka do spania, pościel w cenie biletu, ogólnie bardzo komfortowo, wagon ma miejsce dla 10-18 pasażerów. Nie każdy pociąg i nie na każdej trasie są dostępne takie wagony.

2A – AC two tier: drogi, szerokie łóżka, zasłonki, pościel w cenie biletu, wagon może pomieścić 20-48 pasażerów.

3A – AC three tier: nieco tańszy, nie ma zasłonek i pościeli w cenie, nie ma też lampek do czytania, jeden wagon mieści 64 pasażerów.

3E – AC three tier (economy): podobny do tego wyżej, ale tańszy i nieco mniej wygodne łóżka, bez lampek do czytania i zasłonek.

Z klimatyzacją – bez miejsc do spania:

EC – executive chair car: wygodne miejsca, sporo przestrzeni na nogi, zwykle dotyczy pociągów na niezbyt długich trasach (Tejas Express, Shatabdi Express), cztery siedzenia w rzędzie.

CC – AC chair car: to co wyżej, pięć siedzeń w rzędzie.

Bez klimatyzacji – z miejscami do spania:

SL – sleeper class: wersja zdecydowanie tańsza i najpopularniejsza, jeden wagon mieści 72 pasażerów (teoretycznie).

Bez klimatyzacji – bez miejsc do spania:

2S – second seater: pięć siedzeń w rzędzie, ale zdarza się, że więcej osób się “mieści”.

UR/GEN – unreserved-general: najtańszy rodzaj biletu, nie kupuje się miejscówek, przez co bilet na taki pociąg nie gwarantuje Wam, że nim pojedziecie. Ale zwykle bilet jest ważny na danej trasie całą dobę. Pociągi te są zwykle zatłoczone, wagon pomieści 108 pasażerów (w rzeczywistości o wiele więcej).

 

Podcza mojej podróży po Indiach wybrałam podróż wagonem SL oraz UR/GEN – bo jeśli chce się poznać dany kraj lepiej, warto odpuścić sobie podróż z wygodami. Nawet kiedy utknęłam w jednym pociągu na dobę i odklejałam się od siedzenia przy każdej zmianie pozycji, nie marzyłam o klimatyzowanym wagonie (czasem marzyłam o przeniesieniu się na dach).

 

 

 

Poniżej wypisałam dla Was 10 NAJBARDZIEJ PRZYDATNYCH PORAD na w miarę bezstresowe przemieszczanie się po Indiach pociągami. Porad – które narodziły się w mojej głowie po tym, jak przyszło mi spędzić noc w sleeperze wciśniętą gdzieś na podłodze między bagażami, zmierzyć się z odwołanym w ostatniej chwili pociągiem, walką z naciągaczami białych turystów, ale też pełnym napięcia oczekiwanien na spóźniony kilkanaście godzin pociąg a potem podróż nim prawie dobę czy eskortę miejscowej policji.

 

  1. Przygotujcie się na spóźnienia i to nawet kilkunastogodzinne.

Nie żartuję. Nawet kiedy wsiadacie do pociągu na jego stacji początkowej, raczej nie liczcie na to, że pociąg podstawi się, a już na pewno odjedzie na czas. Miejscowi są do tego przyzwyczajeni co zobaczycie na każdym dworcu zwłaszcza nocną porą – ludzie rozkładają na ziemi (zwykle na placu przed dworcem) różnokolorowe koce czy prześcieradła, siadają i kładą się na nich i cierpliwie czekają na swój pociąg. Nie zauważyłam nawet skrzywienia na twarzy ani jednego pasażera, kiedy z głośników padały kolejne informacje o kilkugodzinnym opóźnieniu. Dla nas Europejczyków to niezła lekcja zmierzenia się z samym sobą, kiedy okazuje się, że na pociąg przyjdzie nam zaczekać jeszcze pół doby, a zwykle w naszym normalnym życiu kilkuminutowe opóźnienie wywołuje szereg przekleństw pod nosem. Jak sobie radzić z tak dużymi opóźnieniami? Po prostu cierpliwie czekać, a planując trip po Indiach z przemieszczaniem się pociągami, uwzględnijcie zawsze kilkanaście godzin zapasu. Niech Was nie dziwi też nagła zmiana trasy, a nawet odwołanie Waszego składu. Przerobiłam to na własnej skórze – bezradność pomieszana ze wściekłością, potem zwątpienie, wreszcie na końcu śmiech, bo coż nam innego pozostało? Jak sobie radzić z odwołanym pociągiem? Przede wszystkim nie ufajcie ŻADNYM miejscowym, bo gwarantuję Wam, że odwołany pociąg plus biały turysta zostanie przez nich wykorzystany na maksymalną ilość rupii. Nie ufałabym nawet obsłudze dworca. Każdą alternatywę sprawdźcie w Internecie zanim kupicie bilet na inny pociąg, albo dacie się namówić na autobus lub taksówkę. Bardzo pomocna jest ta strona gdzie wpisując numer swojego pociągu dowiecie się czy faktycznie będzie jechał przez Waszą stację i jak duże ma opóźnienie. Może się okazać, że zamiast gnać na dworzec, możecie jeszcze pozwiedzać coś ciekawego albo odpocząć w hostelu.

Mój pociąg z Waranasi do Jaipur planowo miał odjechać o 18. Odjechał po 3 nad ranem, a do samego momentu jego przyjazdu nie miałam pewności, czy kiedykolwiek nadjedzie. Bardzo ciężko było uzyskać jakiekolwiek informacje od obsługi stacji.

IMAG2346
główna hala dworca w Waranasi – a zarazem indyjska poczekalnia
IMAG2347
na peronie znalazło się miejsce i dla krowy!
IMAG2360
życiowa lekcja cierpliwości – pociąg opóźniony prawie 10 godzin

 

  1. Nie dajcie się namówić na obiecanki dworcowych naciągaczy!

Dużo o tym czytałam, zanim wylądowałam w Indiach, a że bilety mieliśmy kupione na kilka tygodni przed podróżą, byłam pewna, że ten problem mnie ominie. A jednak nie. I mimo tego, że teoretycznie byłam przygotowana na taką sytuację, indyjskim naciągaczom prawie się udało złapać białego klienta. Pociąg, którym miałam przejechać z Agry do Waranasi został odwołany. Idealna sytuacja nadarzyła się kierowcy rikszy, który postanowił wykorzystać moment naszego przerażenia i sprzedać nam alternatywną podróż do Waranasi za 1200 rupii od osoby! (wygodnym busem lub taksówką). Kiedy już prawie wyciągaliśmy pieniądze z portfela przekonani, że nie mamy innej możliwości, zerknęliśmy jeszcze raz spokojnie na stronę  i wyszło na jaw, że panowie z biura turysty (gdzie “pomocny” rikszarz nas przywiózł) lekko ponaciągli godziny odjazdów pociągów, żeby zmusić nas do przystania na ich ofertę. Na szczęście udało nam się od nich uwolnić i ostatecznie (po kilkudziesięciu minutach napiętego krążenia od okienka do okienka kasowego, gdzie każdy z obsługi podawał nam sprzeczne informacje) udało nam się kupić open ticket – bilet bez miejscówek na nocny pociąg do Waranasi z przesiadką w Allahabad. Pamiętajcie o takich sytuacjach i kiedy będąc w kropce nawet w środku nocy na którejś z indyjskich stacji, przeszukajcie Internet jeszcze o raz więcej zanim zapłacicie komukolwiek za “lepszą drogę do celu”.

 

  1. Wsiądźcie do właściwego wagonu.

Indyjskie lokomotywy ciągną za sobą nie raz kilkadziesiąt wagonów, perony są równie długie jak pociągi (chociaż w Waranasi przyszło mi wysiadać z wagonu poza peronem, gdzieś prawie w polu). Kiedy już odszukacie na wyświetlaczu swój peron i uda Wam się na niego dojść (akurat to nie jest trudne), musicie jeszcze odszukać właściwe miejsce na tym peronie – nad Waszymi głowami ujrzycie wyświetlacze z rodzajem wagonu i numerem (na Waszym bilecie znajdziecie Wasz numer). Radzę Wam czekać dokładnie w tym właściwym sektorze na peronie – Wasz wagon zatrzyma się dokładnie tam gdzie będziecie czekać. Jeśli bilet zakupiliście wcześniej i macie miejscówki, na liście pasażerów na stacji początkowej przy wejściu do swojego wagonu znajdziecie swoje nazwisko. Na listach tych można też sprawdzić czy nie zwolniło się jakieś miejsce w wagonie (jeśli macie bilet bez miejscówki możecie podejść wtedy do konduktora i wykupić te wolne miejsca – co nie jest sprawą tak oczywistą, bo to czy konduktor sprzeda Wam bilet czy nie zależy tylko od jego widzimisię – no i może od zasobności Waszego portfela). Jednym z pociągów jechałam bez miejscówki, rzuciliśmy się więc na pierwsze wolne prycze i zadowoleni rozsiedliśmy się na nich. Ale nasza radość nie trwała długo – na kolejnej stacji dołączyła do nas grupka chłopaków i to oni mieli wykupione miejscówki na “nasze” legowiska. Zrobiła się napięta atmosfera, ale nikt nikogo nie zwyzywał ani nie wyrzucił z miejsca, na dodatek zasiadł obok nas policjant i nic nie mówiąc, po prostu czuwał nad porządkiem. Ostatecznie każda z 12 osób ułożyła się jakoś na tych 6 pryczach (i podłodze pod nimi).

dav
jakość zdjęcia pozostawia wiele do życzenia – podróż bez miejscówki w sleeperze to coś co zapamiętam na zawsze

 

  1. Zabezpieczcie się przed kradzieżą!

Najlepiej jeszcze w Polsce zaopatrzcie się w łańcuch albo linkę i kłódkę. Podobno można i coś takiego kupić w Indiach  na peronach czy w pociągach, nie zauważyłam jednak nigdzie takich sklepów ani sprzedawców. Jeśli macie przed sobą długą podróż zwłaszcza nocą, koniecznie przypnijcie łańcuchem lub linką swój główny bagaż pod siedzeniami do czegoś ze stałej konstrukcji wagonu. Wszystkie dokumenty, pieniądze, telefon i inne cenne przedmioty radzę Wam mieć cały czas przy sobie (nie tylko w pociągu ale wszędzie) i włożyć na przykład do śpiwora, pod głowę albo w inne bezpieczne miejsce. Ja wszystkie swoje niezbędne rzeczy miałam w małej saszetce, którą na noc wieszałam na szyi i wkładałam pod bluzkę. Którejś nocy obudziłam się, pociąg stał na stacji, zauważyłam jak młody chłopak świeci latarką po naszych bagażach, zwłaszcza po kłódkach. Od tamtej pory budziłam się co kwadrans i sprawdzałam, czy bagaże są jeszcze na swoim miejscu. Musicie też uważać na kradzieże przez okno na stacjach. Pociąg indyjski nie ma szyb (szybopodobne klapy są opuszczane tylko w momencie ulewy) a poprzeczne pręty w oknach, przez które bez problemu można przełożyć rękę przez i zabrać to co jest w jej zasięgu.

dav
widowni na indyjskich peronach nigdy nie zabrakło
IMG_2710
tak samo jak chętnych na selfie
IMG_2654
tak wygląda wagon niższej klasy – sleeper

 

  1. W indyjskim pociągu nigdy nie będziecie głodni!

Nawet jeśli nie zabierzecie ze sobą w podróż nawet okruszynki. Co chwilę przez pociąg przechodzą sprzedawcy różnego rodzaju przekąsek: słonych, słodkich, smażonych (polecam zwłaszcza pierożki samosa), z ryżem lub ziemniakami. Można też zaopatrzyć się w wodę, soki, a przede wszystkim czaj – słodką doprawioną indyjską herbatę. Nawet nocą dało się słyszeć zza okratowanego okna sprzedawcę wołającego bez przerwy: czaj, czaj, czaj!

 

  1. W indyjskim pociągu nigdy nie będziecie czyści!

Większość podróży pociągiem po Indiach to kilkanaście, czasem kilkadziesiąt godzin spędzonych w środku wagonu. O prysznicu możecie tylko pomarzyć, zwłaszcza jeżeli wybierzecie te tańsze. Im dalej odjedziecie od stacji początkowej, toalety będą wyglądały coraz gorzej. Decydowałam się na korzystanie z nich naprawdę w ostateczności. Podczas całodobowej podróży do Jaipur odpuściłam nawet mycie zębów – wybrałam mniejsze zło, biorąc pod uwagę wygląd pociągowej łazienki. Bardzo pomocne Wam będą nawilżone chusteczki w ilości nieograniczonej – pomagały przetrwać upał i otaczający mnie brud, pomagały też znieść przeklejanie się do siedzeń. Nie zapomnijcie też o papierze toaletowym. Jeśli wracam myślami do indyjskiej higieny pociągowej, wolałabym już nigdy w życiu z niej nie korzystać. Ale człowiek jest w stanie znieść i to.

 

  1. W indyjskim pociągu można się wyspać!

Nie umiałam sobie wyobrazić jak taki indyjski sleeper może wyglądać, więc liczyłam na coś podobnego do kuszetki z PKP. Nie wiem jak w wagonach wyższej klasy, ale w sleeperach wagon wygląda jak właśnie wspomniane wyżej kuszetki tyle, że bez ścian międzyprzedziałowych. Wszyscy śpią w jakby jednym wielkim wagonie. Każdy taki niby przedział po każdej stronie ma trzy prycze – dolną, na której w ciągu dnia siedzą pasażerowie przydzieleni do dolnej, środkowej i górnej pryczy, środkową – na czas dziennej podróży składaną i górną – zwykle w ciągu dnia ładowaliśmy na nią wszystkie bagaże. Kiedy robi się ciemno, bagaże lądują na podłodze (skute łańcuchami), środkowa prycz się rozkłada – powstają trzy łóżka na każdej ścianie, dodatkowe dwa, już nierozkładalne są na korytarzu (korytarzu znanym nam z polskich pociągów). W sleeperach klimatyzacji nie ma, ale są przymocowane do sufitu wiatraki (rzadko który działał), okna są zwykle otwarte (chyba że pada), przez co kiedy pociąg tylko jedzie jest znośnie (jeśli się zatrzymuje, czasem na kilkadziesiąt minut – trzeba zacisnąć zęby). Używałam śpiwora, może nie tyle po to, aby się ogrzać, bo zimno nie było (wrzesień – nocą około 25-30 stopni), ale o wiele przyjemniej było położyć się na czymś miękkim niż przeklejać się do siedzeń. Pod głową miałam mniejszy plecak z ważnymi (ale nie najważniejszymi) rzeczami. Uwierzcie, że można się spokojnie tak wyspać. Trzeba tylko uważać, żeby nie przegapić stacji – tutaj nikt Was nie obudzi. Ja spałam zawsze na najwyższej pryczy, przyznam, że to najbezpieczniejsza miejscówka, zwykle wybierana przez dziewczyny. Jeśli przyjdzie Wam spać na środkowej albo dolnej, bardzo dokładnie schowajcie dokumenty, pieniądze i telefon – kiedy pociąg zatrzymuje się nocą na stacjach i będziecie twardo spać, bez problemu ktoś stojący na peronie może Was oskubać. A pociągi nocami jakoś wyjątkowo długo stały na peronach.

 

  1. Niech Was nie dziwi wyrzucanie śmieci przez okno albo pod siebie!

To typowo indyjskie zachowanie. Przyznam, że na początku mnie to śmieszyło, ale po którymś takim razie, kiedy kobiety, mężczyźni i dzieci po zjedzeniu posiałku wyrzucali za okno całe talerze, albo kiedy matka bez skrępowania wyrzuciła z pociągu zużytego pampersa, przestało mnie to bawić. Byłam oburzona. Jak ten kraj ma wyglądać lepiej, kiedy rodzice dają taki przykład dzieciom? Smutne to. A śmieci za oknem nie raz leżało tyle, że zastanawiałam się, czy przypadkiem tory nie biegną przez wysypiska… Koszy na śmieci w pociągach nie znajdziecie. Ta siateczki, które zobaczycie zwisające w niektórych miejscach na ścianie to nic innego jak pojemnik na butelkę wody, czy ładujący się telefon.

IMAG2369
całkiem normalny w Indiach widok z okna pociągu
IMAG1762
były i szczury

 

  1. Nawet w najtańszych pociągach możecie czuć się bezpiecznie!

Jeśli zadbacie o odpowiednie zabezpieczenie swojego bagażu i dokumentów, możecie podróżować bezpiecznie. Co prawda na każdej stacji dosiadać do Was będą różnie wyglądający (czasem bardzo podejrzliwie) ludzie, ale szczerze mówiąc wątpię, żeby coś złego mogło stać się białemu człowiekowi. Zanim wsiadłam do pociągu zastanawiałam się, czy podróżując z kolczykami w uszach nie narażam się na niebezpieczeństwo (pamiętacie historię opowiadaną przez Martynę Wojciechowską o dziewczynce, która przez to, że nie chciała oddać złodziejowi złotego łańcuszka, została wyrzucona z pociągu i po jej nogach przejechał skład na przeciwległym torze). Kiedy przyszło nam do Waranasi podróżować przepełnionym pociągiem bez miejscówek (bilet najtańszy z najtańszych), jakimś cudem jakby spod ziemi wyrosła obok nas policja, która wypędziła z naszego wagonu lokalsów i dalej jechaliśmy nim już tylko w siódemkę, przez jakiś czas pilnowani jeszcze przez dwóch policjantów z drewnianymi pałkami! Dlatego myślę, że jedyne co może Was tam złego spotkać, to kradzież. Ale jak pisałam wyżej, nie trudno temu zaradzić. Przygotujcie się na ciekawskie spojrzenia współtowarzyszy. Niech nie dziwi Was to, że wielu z nich po raz pierwszy w życiu będą z tak bliska widzieli białego człowieka. I będą robić sobie z Wami zdjęcia – też niech Was to nie dziwi. Co prawda w tych tańszych pociągach jest mała szansa, że współtowarzysze będą mówili w języku innym niż hindi (albo innym jego odłamie), ale warto chociaż uśmiechem zjednać ich do siebie. Przygotujcie się też na ciągłe przechadzki przez pociąg sprzedawców dosłownie wszystkiego – jedzenia, czaju, torebek, świecidełek i tak dalej. Przy Was białych będą się zatrzymywać prawie zawsze. A jeśli obudzi Was głośne klaskanie i wołanie i ujrzycie dziwnie wyglądającą ni to kobietę ni mężczyznę, wiedzcie, że to hidźra – oficjalna trzecia płeć występująca w Indiach (my bardziej nazwalibyśmy kogoś takiego transseksualistą albo wykastrowanym facetem). Podobno jeśli takiemu osobnikowi nie zapłaci się, może on rzucić czar na mężczyznę pozbawiając go płodności. Jako biali nie musicie się zbyt obawiać hidźry, mimo tego, że bywają czasem agresywne, raczej turystów nie zaczepiają. Hindusi za to muszą mieć się na baczności – sama byłam świadkiem jak jedna z nich zaczęła okładać pasażera po twarzy.

IMG_2710
jedno z wielu selfie z białym na życzenie
IMG_2659
przez chwilę przyszło mi podróżować z gromadką sikhijskich studentów

 

  1. Bilet na indyjski pociąg da się (a nawet trzeba) kupić jeszcze w Polsce!

Powinnam może od tego zacząć, bo jakby nie było to pierwszy krok, ale ponieważ jest to sprawa dosyć skomplikowana, zostawiłam ją na koniec. Bilet można kupić na dwa sposoby: albo zwyczajnie przy okienku albo przez Internet. Jeśli z wyprzedzeniem planujcie podróż po Indiach i wiecie, że będziecie przemieszczali się pociągami dosyć często żeby zdążyć do różnych miejsc, polecam zakup biletu wcześniej. Kupienie biletu godzinę przed odjazdem pociągu może być jak zagrać w totka i liczyć na trafienie szóstki – bilety na indyjskie pociągi wykupywane są na kilkanaście dni przed odjazdem.

Kupując bilet osobiście na stacji, przygotujcie się na wpychanie się do kolejki. Bo stojąc w kolejce po europejsku istnieje duże prawdopodobieństwo, że bilet uda Wam się kupić, ale pociąg zdąży już peron opuścić. Czasem możecie spotkać kasę specjalną dla turystów – tak zwane Tourist Office Bureau (w większych miastach jak Mumbaj, Kalkuta, Waranasi czy Delhi), sama takiej nawet nie widziałam. W tych kasach jest jakaś pula biletów dostępna dla turystów posiadających wizę turystyczną i nie przebywających w Indiach dłużej niż pół roku. Kupując taki bilet dobrze znać numer interesującego Was pociągu.

Jesli bilet chcecie kupić wcześniej przez Internet, odsyłam Was do tej strony – wszystko opisane solidnie krok po kroku, sama też z niej korzystałam i bilety udało się kupić. Ale uzbrójcie się w dużo cierpliwości i nie odkadajcie tego na dzień przed wylotem do Indii.

 

Jeśli chcecie poczytać coś więcej o podróżowaniu pociągami po Indiach (i generalnie o Indiach) polecam przede wszystkim książkę Lalki w ogniu Kasi Wilk oraz Blondynka nad Gangesem Beaty Pawlikowskiej.

 


 

A na koniec kilka słów o indyjskiej kolei inaczej!

Dla najbardziej wymagających (i najbogatszych) indyjska kolej ma coś specjalnego – Maharajas’ Express. To bardzo luksusowy hotel na kółkach (który cały czas się przemieszcza, jednak ma tak zaprojektowane podwozie, że podróżni nie odczuwają ruchu). Do wyboru zainteresowani mają pięć różnych tras biegnących przez ponad 12 najbardziej popularnych miast Centralnych i Północno-Zachodnich Indii (między innymi Delhi, Mumbaj, Agra, Jaipur, Jodhpur, Waranasi, Udaipur, a nawet Goa). Do dyspozycji gości są bardzo luksusowe wagony sypialniane, wyposażone w pozłacane łazienki. Pociąg dysponuje wykwintnymi restauracjami (jedna serwuje dania typowo indyjskie, druga te popularne na zachodzie), wifi i telewizję na żywo.

Mimo tego, że Maharajas’ Express po raz pierwszy wyjechał dopiero w 2010 roku, doczekał się już w ciągu 5 kolejnych lat miana najlepszego na świecie luksusowego pociągu. Wszystko brzmi jak bajka (zwłaszcza, że przejażdżka takim pociągiem połączona jest ze zwiedzaniem mijanych po drodze miast), gdyby nie cena! Najtańsza podróż kosztuje prawie 3 tysiące dolarów! I to tylko za 4 dni przyjemności we wcale nie najbardziej wypasionym apartamencie (trasa Delhi-Agra-Ranthambore-Jaipur-Delhi). Można sobie zafundować takie zwiedzenie Taj Mahal 🙂

Ale dla tych już najbardziej wymagających polecam wybrać apartament prezydencki (26 tysięcy dolarów!) za 8-dniowy najbardziej luksusowy aparatmant i zwiedzić Indie zgodnie z nową trasą otwieraną we wrześniu 2018 roku, biegnącą na południe Indii w tym przez Goa. Większość podróżujących to zagraniczni turyści, co chyba nie dziwi nikogo. Na zakończenie zerknijcie jak wygląda ten najbardziej luksusowy na świecie apartament na szynach. A jeśli przypadkiem chcielibyście zafundować sobie taką podróż, biletu kupicie tutaj 🙂

 

Póki co zerknijcie na widoki z pociągu przemierzającego indyjską krainę. Widoki, za które wcale nie trzeba zapłacić fortuny!

 

IMG_3265IMG_3225IMG_4770IMG_3374IMG_3322IMG_3219IMG_3230IMG_4786IMG_4774IMG_2665IMAG2382IMAG1770DSC_7914IMG_4829IMG_4818IMG_4804

 

Jedna myśl na temat “Recepta na indyjską kolej

  1. Bardzo fajnie się TO czyta:)

    31.01.2018 10:15 PM „RECEPTA NA PODRÓŻ” napisał(a):

    receptanapodroz posted: „Obejrzałam ostatnio (dopiero!) zeszłoroczny nominowany do Oscara film Lion. Droga do domu i wróciły do mnie wspomnienia podróży indyjską koleją. Ci co już próbowali pewnie zgodzą się ze mną, że to już jest samo w sobie niemałą przygodą. Jeśli macie w plan”

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s