MADERA: 5 najpiękniejszych vered do przejścia

mar 14, 2026 | Europa, Madera, Portugalia, Wyróżnione | 2 Komentarze

recepta_na_podroz_pico_de_ruivo

W moim poprzednim wpisie rozpisałam się o maderskich lewadach – relaksujących, płaskich i pełnych wodnego szumu ścieżkach, które stanowią absolutny fundament wizyty na wyspie. Ale Madera ma też swoje drugie, bardziej surowe, dzikie i nieujarzmione oblicze. Jeśli macie ochotę na solidną dawkę górskiej adrenaliny, zapierające dech w piersiach widoki z wysokich klifów i solidny trening dla Waszych nóg, to znak, że czas wkroczyć na veredy. A najlepiej zaplanować kombinację ich obu! Ale póki co, poniżej zabieram Was na trekking po pięciu absolutnie najpiękniejszych veredach na Maderze!

Czym vereda różni się od lewady?

To zagadka, która frapuje chyba każdego turystę planującego swój pierwszy wyjazd na Maderę. Rozwiązanie jest jednak bardzo proste.

Lewada to ścieżka serwisowa biegnąca wzdłuż kanału wodnego. Z racji tego, że woda musi w niej płynąć swobodnie (ale nie za szybko), lewady są z reguły płaskie lub mają bardzo minimalne i łagodne przewyższenia. To idealne trasy na spokojny spacer. Większość z nich przebiega przez środek wyspy, rzadko szlak lewad biegnie samym wybrzeżem. O najpiękniejszych lewadach na Maderze przeczytacie pod tym linkiem.

Vereda to natomiast nic innego jak tradycyjny szlak pieszy lub górski. Tu nie uświadczycie towarzystwa szumiących kanałów wodnych. Veredy bywają kapryśne, strome i wymagające. Czasami pną się ostro pod górę na najwyższe szczyty, innym razem wiodą krawędzią potężnych oceanicznych klifów. Przewyższenia bywają tu naprawdę solidne, a widoki… cóż, absolutnie nieziemskie! I za te widoki kocham veredy przede wszystkim!

recepta_na_podroz_larano

Na co uważać i co włożyć do plecaka wybierając się na veredy?

Zasady są tu bardzo podobne do tych, które opisywałam przy lewadach, ale z racji bardziej górskiego charakteru tras, trzeba zwrócić uwagę na kilka dodatkowych aspektów:

  • Zmienna pogoda i ekspozycja: veredy często prowadzą otwartym terenem. W górach, zwłaszcza tych na środku oceanu, pogoda potrafi zmienić się w 5 minut – od palącego słońca po gęstą mgłę i ulewny deszcz. Ubierajcie się na tzw. cebulkę. A jeśli na Maderę wybierzecie się późną jesienią lub zimą, pamiętajcie o czapce i rękawiczkach. Nie żartuję!
  • Odpowiednie obuwie to świętość: o ile na płaskiej lewadzie zwykłe adidasy czasami ujdą Wam na sucho (choć nie polecam, bo właśnie sucho w nich może nie być — wilgotne tunele i przejścia pod wodospadami!), o tyle na stromych, kamienistych lub błotnistych veredach twarda podeszwa z dobrym bieżnikiem to podstawa bezpieczeństwa.
  • Prowiant i woda: na szlakach zazwyczaj nie ma żadnych schronisk ani sklepów. Zabierzcie odpowiedni zapas wody (więcej niż na płaskie lewady, bo tu na pewno się spocicie!) i kaloryczne przekąski.
  • Ochrona przed słońcem: krem z filtrem, czapka i okulary są niezbędne, zwłaszcza na odsłoniętych szlakach (jak np. na wschodnim cyplu).
  • Aplikacje i powerbank: tak jak przy lewadach, miejcie w telefonie aplikację WalkMe Madeira, maps.me lub AllTrails działające w trybie offline oraz naładowany powerbank.
  • Zasada „zero śmieci”: zabieramy ze sobą absolutnie wszystko, co przynieśliśmy. Dbajmy o ten raj!

A teraz przejdźmy do konkretów, bo w końcu po to tutaj przyszliście! Którą veredę wybrać? Na wyspie jest ich niemało i decyzja, na którą lub które się zdecydować podczas tygodniowego pobytu na Maderze może doprowadzić do bólu głowy. Dlatego poniżej przedstawiam Wam moich faworytów. Niektóre z vered przeszłam więcej niż raz. Wszystkie zaś z największą przyjemnością przemierzę ponownie!

Vereda da Ponta de São Lourenço (PR8)

Zaczynamy od miejsca, które najprawdopodobniej zobaczycie jako pierwsze… przez okienko samolotu podchodząc do lądowania na Maderze! Ten długi, wysunięty na wschód cypelek (półwysep Świętego Wawrzyńca) to krajobrazowy ewenement na skalę całej wyspy.

Podczas gdy reszta Madery tonie w soczystej, wilgotnej zieleni, Ponta de São Lourenço to surowy, półpustynny i wulkaniczny krajobraz, który przypomina powierzchnię Marsa (chyba że wybierzecie się tu zimą — wtedy i ten zwykle suchy cypelek nieco się zazieleni). Szlak prowadzi przez niesamowite, kolorowe klify, o które z hukiem rozbijają się fale Atlantyku. Ze względu na brak wysokiej roślinności, przez całą drogę jesteście wystawieni na działanie słońca i (bardzo często) dość silnego wiatru. To niezwykle fotogeniczne miejsce, z którego przy dobrej widoczności dojrzycie sąsiednią wyspę Porto Santo.

Trudność: średnia (ścieżka jest dobrze przygotowana, ale są strome podejścia i zwykle bardzo silny wiatr). Jeśli zdecydujecie się dojść do absolutnego końca — strome podejście, brak pewnych barierek, bo te, które zostały bardziej stanowią zagrożenie niż ochronę — róbcie to najbardziej ostrożnie jak się da. Choć na końcu znajdziecie tablicę informującą, że każdy kolejny krok robicie na własną odpowiedzialność (dalsza droga nie jest jednak oficjalnie zabroniona), nie mogę Was po prostu odciągnąć od tego pomysłu, bo widok na końcu tego „zakazanego” szlaku to jest dopiero kosmos! Przewyższenie na szlaku to niecałe 400 metrów. Po większych opadach deszczu szlak może być niebezpieczny — miejcie to na uwadze!

Długość: około 8 km w obie strony.

Czas: 4-5 godzin.

Cena: 4,5 euro za osobę — bilety wstępu kupicie online na oficjalnej stronie. Tuż po zakupie na podanego przy rejestracji maila otrzymacie kod QR, które zeskanuje strażnik czekający przy wejściu na szlak.

Warto wiedzieć:

  • Na samym końcu szlaku, tuż przed ostatecznym, stromym podejściem, znajduje się mała oaza z kawiarnią (Casa do Sardinha), gdzie można zjeść lody, napić się zimnego piwa i skorzystać z toalety. To jedyne takie miejsce na trasie.
  • Poza tym na całej trasie znajdziecie mnóstwo idealnych spotów na spałaszowanie zawartości plecaków.
  • Półwysep Świętego Wawrzyńca to jedno z najlepszych miejsc na Maderze do łapania cudownych wschodów słońca.
  • Obszerny parking znajduje się na początku trasy. Jest darmowy, ale dość szybko się zapełnia, dlatego im wcześniej rozpoczniecie swój trekking, tym mniej dodatkowych kroków z auta do auta przed Wami.
  • Jeśli znajdziecie się tu latem, możecie zaznać nieco ochłody wypożyczając kajaki i spoglądając na półwysep Świętego Wawrzyńca z perspektywy wody.

recepta_na_podroz_são_lourenço
recepta_na_podroz_são_lourenço
recepta_na_podroz_são_lourenço
recepta_na_podroz_são_lourenço
recepta_na_podroz_são_lourenço
recepta_na_podroz_são_lourenço
recepta_na_podroz_são_lourenço
recepta_na_podroz_são_lourenço

Vereda do Fanal (PR13)

Tym razem będzie zielono, żyźnie, wilgotno i mgliście! Jeśli pragniecie przenieść się do świata rodem z bajki, to Vereda do Fanal spełni Wasze marzenia z nawiązką. Szlak wije się przez płaskowyż Paul da Serra i prowadzi do słynnego prastarego lasu wawrzynolistnego (Laurissilva) – Fanal.

To magiczna trasa, na której często królują gęste mgły. Mijane po drodze wykręcone przez wiatr, wiekowe drzewa pokryte mchami i porostami tworzą spektakl, którego nie da się opisać słowami – to po prostu trzeba poczuć! Przejście tej veredy koniecznie trzeba połączyć z niespieszną wizytą w samym lesie Fanal i spacerem między krowami leniwie przeżuwającymi trawę we mgle. A dla najwytrwalszych i spragnionych kilometrów wędrowców mam świetnego tipa: Veredę do Fanal można płynnie połączyć ze wspomnianą w poprzednim wpisie Lewadą dos Cedros (PR14), tworząc epicką, całodniową pętlę.

Trudność: średnia (miejscami bywa bardzo ślisko i błotniście — zwłaszcza po silnych opadach deszczu). Zwykle na płaskowyżu panuje niższa temperatura niż na wybrzeżu wyspy — uwzględnijcie to pakując plecak na ten, jakże malowniczy, trekking!

Długość: około 10 km (w jedną stronę, jeśli nie robicie pętli).

Czas: 3-4 godziny, jeśli wybierzecie przejście w jedną stronę. Na parking można wrócić tą samą drogą, lewadą, stopem lub taksówką.

Cena: 4,5 euro za osobę za przejście lewady. Wejście do lasu Fanal jest bezpłatne. Jeśli zdecydujecie się połączyć trekking z lewadą Levada dos Cedros (PR14) zapłacicie kolejne 4,5 euro za osobę.

Warto wiedzieć:

  • Mgła w Fanal i w drodze do tego magicznego lasu to nie anomalia, to najlepsze, co może Was spotkać na maderskim płaskowyżu. Las w pełnym słońcu jest piękny, ale to właśnie we mgle nabiera swojego mistycznego, nieco upiornego uroku.
  • Uważajcie tu na krowy! Nie zaczepiajcie ich, a nic złego Wam się nie stanie.
  • Auto zaparkujecie na którejś z zatoczek znajdujących się na trasie ER209, która w większości biegnie równolegle do Veredy do Fanal. Parking jest darmowy, podobnie jak sam parking przy lesie Fanal.

recepta_na_podroz_fanal
recepta_na_podroz_fanal
recepta_na_podroz_fanal

Vereda do Larano

Powiem to z pełnym przekonaniem: to najpiękniejsza vereda na całej wyspie! Łączy miejscowość Machico z Porto da Cruz, a jej środkowa część biegnie starą ścieżką wyrzeźbioną prosto w pionowych klifach, zawieszoną kilkaset metrów nad huczącym oceanem.

Vereda do Larano jest piękna o absolutnie każdej porze roku, ale jeśli odwiedzicie Maderę wiosną lub wczesnym latem, przygotujcie się na opad szczęki. Na trasie kwitną wtedy tysiące dzikich hortensji, agapantów i innych kwiatów, tworząc kolorowe dywany kontrastujące z granatem wody i zielenią gór. To szlak, na którym z każdym zakrętem będziecie się zatrzymywać, by zrobić kolejne, „to już naprawdę ostatnie”, zdjęcie.

Trudność: średnia (szlak jest momentami bardzo eksponowany, lęk wysokości może dać o sobie znać). Nie wszędzie są barierki. Po większych opadach deszczu czeka Was też przejście pod wodospadem! Przewyższenie na trasie to 500 metrów.

Długość: około 12 km (jeśli idziecie z Machico do Porto da Cruz). Cała pętla to 24 km!

Czas: około 4-5 godzin.

Cena: NIC! Póki co, ta przepiękna vereda jest bezpłatna.

Warto wiedzieć:

  • Ponieważ jest to szlak z punktu A do punktu B, najlepiej zostawić auto w jednym z miasteczek, przejechać taksówką (lub autobusem) na start i pieszo wrócić do samochodu.
  • Można też ruszyć z Porto da Cruz, dojść do Boca do Risco, a potem tą samą trasą wrócić na parking.
  • Trasa jest tak zjawiskowo piękna, że nie będziecie znudzeni krocząc po tych samych śladach.
  • Jednym słowem, możliwości jest wiele, a najpiękniejszych widoków jeszcze więcej.

recepta_na_podroz_larano
recepta_na_podroz_larano
recepta_na_podroz_larano
recepta_na_podroz_larano
recepta_na_podroz_larano

Vereda Pico do Arieiro na Pico Ruivo (PR1)

Nie da się pisać o veredach i pominąć legendarnego PR1 – to królowa wszystkich maderskich szlaków. To już naprawdę wysokogórska trasa łącząca dwa najwyższe szczyty Madery, prowadząca przez ostre granie, strome schody (słynne „schody do nieba”) i mroczne tunele. To najbardziej spektakularny, ale i najbardziej wymagający kondycyjnie szlak na wyspie.

Sama przeszłam cały szlak (w dnie strony) podczas pierwszej wizyty na wyspie. Zakwasy po setkach przebytych schodów odczuwałam do końca pobytu na wyspie, ale mimo tego, zrobiłabym to jeszcze raz! Taki zresztą miałam plan, wracając na Maderę po raz drugi. Jednak los chciał inaczej, bo…

UWAGA – BARDZO WAŻNA INFORMACJA:

Na skutek potężnych pożarów w 2024 roku, które niestety poważnie uszkodziły fragmenty Centralnego Masywu Górskiego (Maciço Montanhoso Central), znaczna część szlaku PR1 jest obecnie nieczynna. Władze ciężko pracują nad odbudową i stabilizacją zniszczonego terenu, aby zagwarantować nam wszystkim bezpieczne i zrównoważone otwarcie szlaku. Po ponownym otwarciu dostęp do szlaku pozostanie kontrolowany i najprawdopodobniej będą obowiązywać limity przepustowości. Obecnie od strony Pico do Areeiro można dojść jedynie do początkowych punktów widokowych (około 1,2 km w jedną stronę, ale warto weryfikować komunikaty na bieżąco).

Czy to oznacza, że musicie zrezygnować ze zdobycia najwyższego szczytu Madery — Pico Ruivo? Absolutnie nie! Jest na to świetna alternatywa. Wystarczy przejechać autem na parking Achada do Teixeira, skąd startuje szlak PR1.2 Vereda do Pico Ruivo. To znacznie łagodniejsza i krótsza trasa (2,8 km w jedną stronę), dzięki której w około 1-1,5 godziny dotrzecie na sam szczyt i staniecie ponad chmurami. Zwróćcie tylko uwagę na logistykę: przejazd samochodem z okolic Pico do Arieiro na parking Achada do Teixeira po drugiej stronie gór zajmuje około godziny drogi (z Funchal również około godziny). Ale oba najwyższe szczyty Madery można śmiało zdobyć w jeden dzień.

Trudność: duża (pełny szlak PR1), łatwa do średniej (szlak PR1.2). Przewyższenie na PR1 to prawie 1,5 km!

Długość: cały szlak PR1 to 13,5 km, zaś PR1.2 to 5,5 km.

Czas: od 6 godzin.

Cena: PR1 to koszt 10,5 euro (od kwietnia 2026 roku, już po otwarciu szlaku). Jeśli zdecydujecie się połączyć go z PR1.2 zapłacicie kolejne 4,5 euro.

Warto wiedzieć:

  • W górach panują zupełnie inne warunki niż na wybrzeżu. Kiedy w Funchal jest 25 stopni, na Arieiro mogą być tylko 4 i porywisty wiatr.
  • Ciepła odzież, w tym czapka i rękawiczki to konieczność!
  • Choć widoki na szlaku wyrywają z butów, czy będzie Wam dane podziwiać je w pełnej krasie zależy tylko od pogody. Dlatego szlak warto zaplanować najlepiej dzień przed, kiedy po sprawdzeniu prognozy pogody będziecie mieli pewność, że czeka Was zjawiskowy spacer nad chmurami (dosłownie!).
  • Okolice Pico do Arieiro są dość popularne na wschód słońca, dlatego jeśli i Wam marzy się przywitanie dnia w tej okolicy, musicie działać szybko! Wejściówki na pierwsze chwile dnia rozchodzą się błyskawicznie.
  • Mój tip? Już z poziomu parkingu przy Pico do Arieiro da się zaznać magii wschodzącego słońca, a na to nie potrzeba żadnej wejściówki. No, może bilet parkingowy.

recepta_na_podroz_pico_de_ruivo
recepta_na_podroz_pico_de_ruivo
recepta_na_podroz_pico_de_ruivo
recepta_na_podroz_pico_de_ruivo
recepta_na_podroz_pico_de_ruivo
recepta_na_podroz_pico_de_ruivo
recepta_na_podroz_pico_de_ruivo
recepta_na_podroz_pico_de_ruivo
recepta_na_podroz_pico_de_ruivo
recepta_na_podroz_pico_de_ruivo
recepta_na_podroz_pico_de_ruivo

Vereda do Pesqueiro (Calhau do Pesqueiro)

Na koniec prawdziwa perełka dla tych, którzy chcą uciec od tłumów i… się ogrzać! To dość nieoczywista vereda, a ponieważ skradła moje serce, musiała znaleźć się w tym zacnym gronie.

Kiedy w środku wyspy zalegają chmury, pada deszcz i jest po prostu chłodno, zjedźcie na zachodnie wybrzeże wyspy. Tam czeka na Was Vereda do Pesqueiro.

To stromy, wijący się serpentynami szlak, który opada ze stromego klifu prosto nad ocean. Dlaczego to świetna ucieczka? Bo jest bardzo duża szansa, że na całej trasie nie spotkacie żywej duszy! Szlak jest stromy i zmusza do wylania siódmych potów (zwłaszcza w drodze powrotnej pod górę), dlatego koniecznie pamiętajcie o zapasie jedzenia i dużej ilości wody. Na samym dole czeka Was jednak nagroda – dzika, kamienista plaża, szum fal i pełen relaks. Koniecznie spakujcie do plecaka kąpielówki i ręcznik, bo po trudach zejścia (i w perspektywie wejścia), kąpiel w oceanie smakuje najlepiej na świecie.

Trudność: wysoka ze względu na bardzo strome podejście w drodze powrotnej i ekspozycję na mocne słońce. Przewyższenie sięga 500 metrów i uwierzcie mi, można się tu solidnie zasapać. Nie wszędzie są też barierki, a momentami szlak prowadzi na granicy przepaści.

Długość: 4 km w obie strony.

Czas: około 4 godzin (bez czasu na plażowanie).

Cena: ta vereda jest całkowicie darmowa, tak samo jak i parking, którego tak naprawdę nie ma.

Warto wiedzieć:

  • Szlak ten potrafi solidnie rozgrzać nawet w najchłodniejszy maderski dzień, ponieważ kamienne ściany klifu oddają ciepło słońca.
  • Uważajcie na szlaku po silnych opadach deszczu, może być bardzo ślisko.
  • Na szlaku tym będziecie wniebowzięci maderską roślinnością! Kwitnące opuncje i kaktusy to tylko niektóre z gatunków, które tu na Was czekają.
  • Samochód zaparkujcie przy kapliczce Capela da Lombadinha. Tę samą nazwę możecie też wpisać w nawigacji, aby dostać się na właściwy początek trasy.

recepta_na_podroz_pesqueiro
recepta_na_podroz_pesqueiro
recepta_na_podroz_pesqueiro
recepta_na_podroz_pesqueiro
recepta_na_podroz_pesqueiro
recepta_na_podroz_pesqueiro

2 komentarze

  1. Monika

    Dzień dobry, wielki dzięki za wszystkie wpisy dotyczące Madery. Aktualnie jestem w trakcie układania planu zwiedzania Madery. Pani wpisy są niezwykle pomocne. Pozdrawiam serdecznie.

  2. receptanapodroz

    dziękuję! Trzymam kciuki za plan i życzę najpiękniejszej podróży na Maderę! 🙂

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *