MADERA: Najpiękniejsze plaże i baseny naturalne

kwi 8, 2026 | Europa, Madera, Portugalia, Wyróżnione | 0 komentarzy

recepta_na_podroz_plaze

Wielu z Was być może teraz zaskoczę informacją, że egzotyczna Madera nie jest typową wyspą do plażowania i zażywania kąpieli słonecznych. Madera to przede wszystkim wyspa dla tych aktywnych. Ze swoimi szlakami i lewadami, górami i dolinami, nawet tych najbardziej leniwych mobilizuje do poruszania się. Dlatego też większość osób przybywających na Maderę w swoich walizkach zamiast kilku zestawów strojów kąpielowych raczej umieści buty trekkingowe i sportowe outfity. Nie smućcie się jednak przedwcześnie! Jeśli Waszym maderskim targetem były właśnie plaże, szum fal i relaks przy basenie, Madera nie zostawi Was na lodzie! Koniecznie czytajcie dalej!

Madera zaskakuje na każdym kroku, nic więc dziwnego, że w kwestii plażowania nie może być inaczej. Znajdziecie tu więc plaże wyglądające jak plan filmu Park Jurajski oraz baseny wyrzeźbione przez zastygłą lawę, w których poziom wody regulowany jest humorem oceanu. Jeśli jednak szukacie tu typowych, ciągnących się kilometrami piaszczystych, egzotycznych plaż wysłanych miękkim żółtym piaskiem, to… źle trafiliście! Ale to, co Madera ma do zaoferowania, bije na głowę niejeden tropikalny kurort.

Przygotujcie się, bo zabieram Was w podróż dookoła wyspy, by odnaleźć miejsca, gdzie ocean spotyka się z lądem w najbardziej spektakularny sposób! Uwaga! Poniższe zdjęcia z drona pochodzą z internetu. Mój dron tym razem na Maderę nie poleciał.

Najlepsze plaże i baseny naturalne na południu Madery

Jeśli szukacie gwarantowanej pogody, ciepła i wibracji prawdziwych wakacji, południe wyspy będzie Waszym ulubionym kierunkiem. To właśnie tutaj prawie zawsze świeci słońce. To też tutaj najbardziej rozwinięta jest baza noclegowa oraz maderska gastronomia, o czym zresztą pisałam więcej tutaj. Tu właśnie na południu wyspy znajdziecie dwie plaże z prawdziwego zdarzenia! Jakie? Czytajcie dalej!

Praia Formosa (Funchal)

To najdłuższa plaża na wyspie, łącząca Funchal z Câmara de Lobos. Tak naprawdę składa się z czterech plaż. Jej podłoże to mieszanka czarnego wulkanicznego piasku i wielkich, wygładzonych przez ocean kamieni — otoczaków, których wręcz nie da się nie kochać!

To tutaj toczy się życie towarzyskie zachodniego Funchal! Możecie tu spacerować kilometrami piękną promenadą (łączy ona oba miasta), podziwiać majestatyczny klif Cabo Girão w oddali i korzystać z doskonałej infrastruktury z mnóstwem barów. Na zachód słońca – miejsce absolutnie obowiązkowe!

Pogoda: Południe to królestwo słońca! Jest tu zazwyczaj najcieplej i bezchmurnie i to zwykle wtedy, kiedy na północy wyspy jest zimno, deszczowo i wietrznie.

Zaplecze: Petarda! Wzdłuż plaży ciągnie się promenada z mnóstwem kawiarni i restauracji. Są toalety i prysznice, a nawet punkt pierwszej pomocy, plac zabaw dla dzieci oraz boisko do piłki nożnej. Ponadto nad bezpieczeństwem plażowiczów czuwa zespół ratowników.

Parking: Są parkingi miejskie, dość licznie ciągnące się wzdłuż promenady. Pamiętajcie, że w sezonie znalezienie miejsca graniczy z cudem. Najlepiej przyjechać tu wcześnie lub podjechać autobusem z centrum Funchal, co zajmie Wam mniej niż kwadrans.

Wschód czy zachód? Zdecydowanie zachód słońca! Spacer promenadą w stronę Câmara de Lobos w ciepłym, pomarańczowym świetle to czysta magia i moment, kiedy rolka w aparacie zapełnia się ekspresowo!

Praia do Garajau

Czy na plażę można zjechać… kolejką linową? Na Maderze wszystko jest możliwe! To jedna z najbardziej spektakularnych lokalizacji na południu wyspy. Plaża Garajau leży u stóp potężnego, kilkusetmetrowego klifu, na którego szczycie dumnie pręży się statua Chrystusa Króla (Cristo Rei). To nie jest tylko miejsce do kąpieli – to brama do podwodnego królestwa, bo plaża znajduje się na terenie ścisłego rezerwatu morskiego.

Pogoda: Jak to na południu – słońce zazwyczaj nie zawodzi! Pamiętajcie jednak, że ze względu na ogromny klif za plecami, plaża szybciej chowa się w cieniu w późnych godzinach popołudniowych. Warto więc pojawić się tu wcześniej, by w pełni nacieszyć się promieniami.

Zaplecze: Bardzo solidne! Na dole, tuż przy kamieniach, znajduje się świetna restauracja i bar, gdzie możecie zjeść obiad z widokiem na lazur oceanu. Są czyste toalety, prysznice oraz profesjonalne centrum nurkowe.

Parking: Spory, darmowy parking znajduje się na samej górze klifu, tuż obok stacji kolejki linowej i punktu widokowego przy statui Cristo Rei. Na plażę możecie zjechać przeszkloną kolejką linową (Teleférico do Garajau), co samo w sobie jest niesamowitym przeżyciem i okazją do zrobienia genialnych zdjęć z lotu ptaka. Dla ambitnych przygotowano też bardzo stromą, zygzakowatą drogę, którą możecie zejść (i potem wejść…) pieszo.

Wschód czy zachód? Najlepiej zaplanować tu czas w ciągu dnia, by słońce pięknie oświetlało dno oceanu. Jednak sam zachód słońca polecam obejrzeć już z góry, spod statuy Chrystusa – widok na Funchal i chowające się słońce jest tam po prostu obłędny!

Praia da Calheta

Tego się z pewnością nie spodziewaliście! Wiecie już, że Madera to nie jest wyspa mogąca poszczycić się plażami z delikatnym, żółtym piaskiem. Ale… tutaj zdarzył się wyjątek (a nawet dwa) i Praia da Calheta jest właśnie jednym z nich! To jedna z dwóch sztucznych plaż na wyspie, usypana ze złotego piasku sprowadzonego prosto z Sahary (i Maroka). Choć zdaniem znawców plażowania, żółty piasek to jedyny znaczący plus tej plaży! No cóż, decyzję pozostawiam Wam. To też idealne miejsce dla rodzin z dziećmi, bo istnieje tu możliwość wypożyczenia sprzętu wodnego i rejsy na delfiny prosto z pobliskiej mariny.

Pogoda: Ponieważ nadal przebywamy na południu wyspy, pogoda tutaj raczej jest mało kapryśna, dlatego szanse na słońce są znaczne. Zresztą sama Calheta (wraz z okolicznym Ponta do Sol) słynie z najlepszej pogody na wyspie. I to nie byle jakich restauracji, a jednych z najlepszych na całej wyspie! Chcecie wiedzieć, które polecam? Koniecznie kliknijcie tutaj.

Zaplecze: Pełna infrastruktura, czyli są tu leżaki do wynajęcia, przebieralnie, prysznice, toalety i mnóstwo restauracji tuż przy porcie.

Parking: Duży, płatny parking (podziemny i naziemny) znajduje się tuż przy samej plaży. Płatny.

Wschód czy zachód? Oczywiście zachód, bo tu dość długo można cieszyć się promieniami słońca, choć dokładnie na zachodzie wyspy nie jesteśmy.

Piscinas Naturais da Doca do Cavacas

Ponieważ baseny naturalne, zwane też lawowymi są niezwykle popularne na Maderze, postanowiłam dodać i je do każdej z poszczególnych części tego wodnego przewodnika po wyspie. W jej południowej części szczególnie polecam więc ten dość mały, ale niesamowicie urokliwy kompleks naturalnych basenów wulkanicznych, który znajdziecie niedaleko już dobrze Wam znanej Praia Formosa, z którą zresztą łączy je wykuty w skale tunel.

Pogoda: Słonecznie, bo to południe Madery, o czym już dobrze wiecie. Pamiętajcie jednak, że przy silnym wietrze ocean potrafi tu zaszaleć i w najgorszym wypadku baseny mogą być zamknięte. Jeśli zaś nie są, uważajcie na siebie, bo z oceanem nie ma żartów! Aktualną sytuację pogodowo-wodną możecie łatwo sprawdzić na kamerce dostępnej na tej stronie.

Zaplecze: Jest to obiekt biletowany (kilka euro), ale dzięki temu macie tu pełen komfort: czyste toalety, przebieralnie, prysznice i nadzór ratownika. Tuż nad basenami jest nawet restauracja serwująca owoce morza Restaurante Marisqueira O Barqueiro.

Parking: Wąskie uliczki wokół oferują miejsca (płatne), ale znów – trzeba mieć szczęście. Tym większe im wyższy sezon na Maderze.

Wschód czy zachód? Czekają tu na Was piękne popołudnia i w okolicy niezapomniane zachody słońca. W okolicy, bo same baseny naturalne zamykane są na kilka godzin przed zachodem słońca.

Pamiętajcie, że naturalne baseny na Maderze są czynny tylko przez określoną część roku, zazwyczaj do kwietnia do września, ale zawsze zweryfikujcie tę informację, zanim wybierzecie się w to miejsce, co łatwo możecie zrobić na oficjalnej stronie obiektu.

recepta_na_podroz_plaze
recepta_na_podroz_plaze
recepta_na_podroz_plaze

Najlepsze plaże i baseny naturalne na zachodzie Madery

Zachód Madery to część wyspy z bez wątpienia najpiękniejszymi punktami widokowymi położonymi na wysokich klifach ostro wybijających się wprost z oceanu. Sam zachód Madery to miejsce, gdzie czas płynie wolniej, co dość łatwo da się zauważyć przemierzając tutejsze drogi i szlaki. To tu znajdziecie najbardziej wyluzowane wioski, dziki ocean i najbardziej spektakularne pożegnania dnia. A co z plażami? Ta część wyspy nie została nimi bogato obdarowana, ale te, które się tu znajdują, są nagrodą dla najwytrwalszych. Na niektóre z zachodnich plaż można dostać się tylko łodzią albo wymagającym spacerem. Mimo tego dla mnie na zawsze pozostaną one jednymi z najlepszych i to nie tylko na Maderze.

Plaża w Paul do Mar

Tutejszą plażę szczególnie umiłowali sobie surferze oraz fotografowie lubujący się w fotografii sportowej, ze specjalnym wyszczególnieniem tej wodnej, surferskiej. Jeśli z siłowaniem się z oceanicznymi falami Wam nie po drodze, a gorliwie poszukujecie leniwych plaż, na tej w Paul do Mar zapomnijcie o leżeniu na miękkim ręczniczku. To długa, kamienista plaża, obficie udekorowane wielkimi otoczakami, nad którą górują gigantyczne, pionowe klify. To tu możecie złapać jednych z najpiękniejszych zachodów słońca na Atlantyku. Ale Paul do Mar prezentuje się obłędnie nie tylko w promieniach zachodzącego słońca. Nawet jeśli nie zamierzacie pływać ani opalać się, wpadnijcie na tę plażę — dla widoków, dla wytchnienia, dla ucieczki przed światem.

Pogoda: Wynieśliśmy się już ze słonecznego południa, ale nadal mam dla Was dobrą wiadomość! Tutejszy mikroklimat sprawia, że jest tu niesamowicie ciepło i bardzo często słonecznie, nawet gdy reszta wyspy tonie w chmurach. Zapamiętajcie to, jeśli pogoda postanowi pokrzyżować Wam wakacyjne plany!

Zaplecze: Choć plaża ta nie jest typową plażą dostosowaną do zwykłych plażowiczów, sama wioska Paul do Mar tętni życiem, zwłaszcza w czasie surferskiego sezonu. Znajdziecie tu kultowy bar Maktub (mojito to pozycja obowiązkowa). Toalety dostępne są w knajpkach i czasem przy porcie.

Parking: Parkuje się wzdłuż wąskiej drogi przy oceanie. Parking nie jest oficjalny, ale nawet lokalsi właśnie tu się zatrzymują.

Wschód czy zachód? Tylko i wyłącznie ZACHÓD SŁOŃCA! To absolutnie najlepsze miejsce na wyspie, by celebrować koniec dnia.

Plaża przy zejściu z Vereda do Pesqueiro

Jesteście gotowi na moją ulubioną plażę na Maderze? Z racji tego, że przez cały czas byłam tutaj sama (nie licząc mojego męża), aż chciałoby się nazwać tę plażę moją prywatną. Jeśli i Wy zdecydujecie się tu dotrzeć, możecie poczuć się tak samo. Dlaczego? Bo to nie jest zwykła plaża. To wyzwanie, przygoda i absolutna izolacja. Wszystko za sprawą tego, że na plażę nie dostaniecie się samochodem, a na własnych nogach! Skalisty brzeg leżący u stóp gigantycznego klifu. Chcąc dojść na plażę, czeka Was do pokonania strome dwukilometrowe zejście. Jest ono jednak tak malownicze, że nie będziecie chcieli, aby ono się kończyło (nie da się tego natomiast powiedzieć o drodze powrotnej… bardzo stromo w górę!).

Pogoda: Jesteśmy na totalnym pustkowiu wystawionym na działanie żywiołów. Może tu potwornie wiać, a w pełnym słońcu skwar leje się z nieba. Ważne, aby sprawdzić pogodę, zanim rozpoczniecie zejście.

Zaplecze: BRAK. Jesteście tylko Wy i natura. Całą wodę i prowiant musicie przynieść na własnych plecach. Toalet oczywiście też nie ma.

Parking: Auto zostawiacie na samej górze klifu, gdzie zaczyna się szlak. Możecie też zaparkować obok kapliczki Capela da Lombadinha. Więcej o całym szlaku pisałam tutaj.

Wschód czy zachód? Ze względu na logistykę i bezpieczeństwo szlaku, najlepiej być tu w ciągu dnia. Zachód jest piękny, ale powrót pod górę w ciemnościach to zły, a nawet niebezpieczny pomysł.

recepta_na_podroz_plaze
recepta_na_podroz_plaze
recepta_na_podroz_plaze

Najlepsze plaże i baseny naturalne na północy Madery

Północ to dla mnie zupełnie inny świat. Może ciężko Wam sobie to wyobrazić jeśli nie byliście jeszcze na Maderze, bo choć nie jest to wyspa wielkich rozmiarów, znacznie różni się w jej poszczególnych części, zaś północ wyróżnia się najbardziej. Jest surowa, dzika, nieprzewidywalna, kapryśna, obłędnie zielona i… to zdecydowanie moja ulubiona część wyspy! Krajobrazy, które tu na Was czekają, dosłownie wyrywają z butów, a tutejsze plaże i baseny wulkaniczne to czysta magia. Jeśli zastanawiacie się, czy po wylegiwaniu się na słonecznym południu warto przyjechać w te wietrzne i mgliste rejony, powiem krótko: koniecznie!

Piscinas naturais do Porto Moniz

Tym razem zaczęłam od basenów, bo to właśnie one są wizytówką tej części wyspy, a te w Porto Moniz to absolutna wizytówka Madery i miejsce, które po prostu trzeba zobaczyć na własne oczy! Jeśli nie są Wam znane naturalne baseny, wyobraźcie sobie zrobione przez naturę zagłębienia wyrzeźbione w czarnej, porowatej lawie, które potężny ocean każdego dnia wypełnia świeżą, krystaliczną wodą. W tej wodzie możecie znaleźć orzeźwienie, ale i dobrą zabawę!

W Porto Moniz znajdziecie tak naprawdę dwa kompleksy do pływania. Bezpłatne baseny (znane też jako Cachalote) są dużo bardziej dzikie, otoczone ostrymi, czarnymi skałami wulkanicznymi, bez żadnej ingerencji człowieka w ich dno. Są niesamowicie fotogeniczne!

Z kolei baseny płatne to ogromny, odnowiony i bezpieczny kompleks o wygładzonych brzegach, w sam raz na bezstresowy relaks dla całych rodzin. Choć baseny te są płatne, nie jest to zbyt wygórowana cena. Jeśli więc chcecie zaznać trochę bliskości z naturą, ale boicie się zbyt dzikich naturalnych basenów, postawcie właśnie na te! Po więcej informacji odsyłam Was na oficjalną stronę obiektu.

Pogoda: Oj, w tej części wyspy pogoda bywa naprawdę kapryśna! Północ lubi chmury, a ocean potrafi tu naprawdę mocno falować, widowiskowo rozbijając się o zewnętrzne ściany basenów. Ale spokojnie, kiedy wyjdzie słońce, czarna lawa nagrzewa się w mgnieniu oka i potrafi być tu piekielnie gorąco. Co widać zwłaszcza latem, kiedy trudno jest tu nawet zaparkować!

Zaplecze: Pełne i rewelacyjne. W części płatnej (bilet to dosłownie kilka euro) znajdziecie prysznice, przebieralnie, zamykane szafki, a nad Waszym bezpieczeństwem czuwają ratownicy. Wokół obu kompleksów roi się od pamiątkowych sklepików i restauracji.

Parking: W miasteczku, tuż przy samej promenadzie i basenach, przygotowano sporo dużych (choć często płatnych) parkingów. Pamiętajcie jednak, że w szczycie sezonu dość szybko się zapełniają, dlatego jeśli bardzo zależy Wam na tutejszym wodnym relaksie, przybywajcie przed południem!

Wschód czy zachód? Baseny prezentują się zjawiskowo w ciągu dnia, szczególnie wtedy, gdy wzburzony ocean efektownie wlewa się przez murki, tworząc potężne kaskady słonej wody.

Plaża w Seixal

Z ręką na sercu – to najpiękniejsza naturalna plaża na całej Maderze, która spokojnie mogłaby rywalizować z najsłynniejszymi zatokami na Hawajach! I bynajmniej nie jest to (tylko) moje zdanie! Większość plaż na Maderze, jeśli akurat nie została wspomożona ludzką pomocą i wyposażona w przywieziony z Sahary piasek, pokryta jest gładkimi, naprawdę uroczymi kamykami (otoczakami). Ale plaża w Seixal ma coś wyjątkowego! Drobny, mięciutki, czarny jak smoła piasek! Piasek, który obmywany przez turkusowe fale wtóruje niemal pionowym, wpadające do oceanu klifom porośniętym gęstą dżunglą, a gdzieś w oddali widać i słychać wodospad. I to nie jeden! To po prostu trzeba przeżyć i zobaczyć. To jedno z tych miejsc, do których na Maderze chce się wracać najczęściej. Plażę tą również mocno pokochali surferzy.

Pogoda: Północ uwielbia chmury, ale nie dajcie się zwieść – to właśnie one, nisko zawieszone nad zielonymi górami, nadają temu miejscu unikalny, niemal mroczny i tajemniczy klimat jak z filmu Park Jurajski. Kapryśna pogoda pasuje tu tak samo idealnie jak mgła w lesie Fanal!

Zaplecze: Jest bardzo przyjemnie. Tuż przy wejściu na piasek znajdują się otwarte, darmowe prysznice. Kawałek dalej, tuż nad plażą, działa świetny klub i kawiarnia (Clube Naval do Seixal), gdzie znajdziecie toalety i zjecie pyszne lokalne przekąski.

Parking: Darmowy parking znajduje się tuż przy samym porcie i falochronie. Czasami bywa tłoczno, ale rotacja aut jest całkiem spora.

Wschód czy zachód? Zdecydowanie WSCHÓD! Słońce wychodzące zza gór, które delikatnie oświetla soczyście zielone klify, to widok, dla którego bez wahania warto zarwać noc. Magia przez duże M!

Piscinas naturais do Seixal oraz Baseny Poças das Lesmas

Jeśli zakochaliście się w lawowych basenach w Porto Moniz, te w Seixal totalnie skradną Wasze serca! To sążniste, niezwykle surowe i co najważniejsze – darmowe baseny naturalne wyrzeźbione z zastygłej lawy, zlokalizowane blisko tutejszej plaży. Ich niekwestionowanym symbolem jest potężny, naturalny łuk skalny (Poças das Lesmas), przez który z ogromnym hukiem wlewa się woda. Klimat jest tu tak pierwotny i dziki, że nie sposób się nie zachwycić. To co wyprawia tu ocean sprawia, że baseny te to wyzwanie dla tych najbardziej śmiałych pływaków!

Pogoda: Podobnie jak na pobliskiej plaży – zmienna. Uważajcie jednak podwójnie! W mocno wietrzne dni potężne fale potrafią z ogromną siłą całkowicie zalać baseny. Wtedy kąpiel jest tam nie tylko nieprzyjemna, co po prostu surowo zabroniona i niebezpieczna.

Zaplecze: Bardzo podstawowe, ale to tylko podkreśla naturalny charakter miejsca. Na skałach wylano ułatwiające poruszanie się betonowe ścieżki i schodki do wody, a na samej górze klifu, przy drodze, znajduje się mały bar, gdzie można skorzystać z toalety. Pisałam już o tym w punkcie o czarnej plaży w Seixal.

Parking: Auto należy zaparkować wyżej, przy drodze głównej w okolicach portu. Sprawdźcie punkt wyżej!

Wschód czy zachód? W porannym słońcu woda w tych czarnych skałach nabiera najpiękniejszych, głębokich odcieni błękitu.

Plaża w Ribeira da Janela

Od razu Was ostrzegam – to nie jest plaża, na której swobodnie rozłożycie kocyk, by łapać opaleniznę z książką w ręku. Odwiedziłam ją wielokrotnie i nigdy nie widziałam tu ani plażowiczów, ani pływaków, ani nawet surferów! Dlaczego więc umieściłam w moim spisie najładniejszych plaż na Maderze właśnie ją? Ano dlatego, że to miejsce jest o zupełnie innym ładunku emocjonalnym, przed którym staje się po prostu w niemym zachwycie. Zamiast piasku znajdziecie tu ogromne głazy narzutowe, ale to, co robi największą robotę, znajduje się w wodzie. To kolosalne, ostre formacje skalne wyrastające prosto z szalejącego, atlantyckiego oceanu. Krajobraz jest tak kinowy, że aż trudno uwierzyć, że stworzyła go tylko natura. Dlatego nikt tu nie pływa, a stoi i gapi się przed siebie!

Pogoda: Zazwyczaj mocno tu wieje, co tylko potęguje mroczną siłę ogromnych fal, które z ogromnym impetem i hukiem rozbijają się o wystające z wody iglice. Pamiętajcie o kurtce, a wszystko będzie dobrze!

Zaplecze: Całkiem zaskakujące! Tuż obok plaży znajduje się oficjalne pole kempingowe, co oznacza, że macie do dyspozycji czyste, ogólnodostępne i darmowe toalety oraz prysznice. W sezonie często działa tu też mały, niepozorny kiosk z przekąskami.

Parking: Dość duży, darmowy parking na płaskim terenie zaraz przy samej rzece i plaży. 

Wschód czy zachód? Wschód słońca to tutaj absolutny obłęd. Złote światło przedzierające się przez tak zwane „okno” (od którego zresztą miejscowość wzięła swoją nazwę — janela) w największej skale, rzuca na kolana absolutnie każdego fotografa. Mnie nie rzuciło, ale to tylko dlatego, że nie udało mi się tu dotrzeć skoro świt. Jeszcze!

recepta_na_podroz_plaze
recepta_na_podroz_plaze
recepta_na_podroz_plaze
recepta_na_podroz_plaze
recepta_na_podroz_plaze

Najlepsze plaże i baseny naturalne na wschodzie Madery

Wschód Madery tak mocno różni się od reszty wyspy, że po przyjeździe tutaj możecie mieć wrażenie, że przenieśliście się nagle do zupełnie innego kraju. Znika soczysta dżungla i wodospady, a ich miejsce zajmuje surowy, wypalony słońcem krajobraz przypominający powierzchnię Marsa. To właśnie tutaj, na Półwyspie Świętego Wawrzyńca i w jego okolicach, odnotowuje się najmniejsze opady na wyspie, co zresztą widać gołym okiem. Znajdziecie tu dużo rudych, wulkanicznych skał, niesamowitą przestrzeń i wspaniałe, piaszczyste zatoki, o których za moment Wam opowiem!

Prainha do Caniçal

To jest ten moment, kiedy zdradzam Wam jedną z ulubionych plaż rodowitych Maderczyków! Prainha do Caniçal to genialna, wciśnięta między strome klify zatoczka z całkowicie naturalnym, szaro-czarnym wulkanicznym piaskiem (który w upalne dni potrafi nagrzać się tak, że aż parzy w stopy!). Miejsce to tętni życiem, panuje tu absolutny luz i wspaniała, wakacyjna atmosfera z dala od zgiełku miasta.

Pogoda: Znajdujemy się u wrót Półwyspu Św. Wawrzyńca – to bez wątpienia najsuchsze i najbardziej słoneczne miejsce na całej wyspie. O ile na samej górze potrafi niemile i potężnie wiać, tak na dole, w osłoniętej klifami zatoczce, jest cudownie ciepło i przyjemnie. Lokalsi wiedzą najlepiej!

Zaplecze: Na tej plaży znajdziecie absolutnie wszystko, czego dusza zapragnie! W sezonie funkcjonuje tu fantastyczny, drewniany bar serwujący lodowate piwo i świetne przekąski. Są darmowe prysznice, toalety, a dla chętnych – leżaki i parasole do wynajęcia. Plaża nie posiada natomiast ratownika.

Parking: Dość spory parking znajduje się tuż przy samej głównej drodze na szczycie klifu. Uwaga, nie podjedziecie tu autem pod sam piasek! Z parkingu czeka Was około 10-15 minutowy spacer wybrukowaną, dość stromą ścieżką w dół. Widoki na lazurową wodę na tle rudych skał w 100% rekompensują jednak ten wysiłek!

Wschód czy zachód? Najpiękniej jest tu od rana do wczesnego popołudnia, kiedy słońce wspaniale oświetla ciemny piasek. To może najpierw wczesny spacer po Półwyspie Św. Wawrzyńca, a potem chwila ochłody z Atlantyku?

Praia da Alagoa

Witajcie na plaży w moim ukochanym, surferskim miasteczku – Porto da Cruz! To miejsce ma w sobie tak niepowtarzalny urok, że nie wyobrażam sobie wizyty na Maderze bez wpadnięcia tutaj choć na chwilę. Sama plaża to malownicza mieszanka czarnego, wulkanicznego piasku i drobnych, zaokrąglonych kamyków. A wszystko to z majestatyczną, wysoką na niemal 600 metrów Orlą Skałą (Penha d’Águia) królującą w tle! Jeśli jesteście surferskimi nowicjuszami, na początek wybierzcie plażę w Paul do Mar, bo ta tutejsza raczej zarezerwowana jest dla mistrzów tego sportu, ze względu na dość trudne warunki. Albo poczekajcie na brak (albo lżejszy wiatr) – albo wybierzcie baseny naturalne (przeczytacie o nich niżej).

Pogoda: Porto da Cruz ma swój specyficzny mikroklimat. Jest tu niesamowicie ciepło, ale z racji tego, że to północny wschód, zawsze towarzyszy nam tu cudowna, charakterystyczna atlantycka bryza.

Zaplecze: Infrastruktura jest doskonała, ponieważ samo miasteczko znajduje się na wyciągnięcie ręki. Są tu przebieralnie, czyste toalety i zewnętrzne prysznice. Co więcej, dosłownie kilka kroków od plaży znajdziecie rewelacyjne restauracje serwujące świeże ryby!

Parking: Darmowe, spore parkingi rozlokowane są bardzo blisko samej plaży oraz urokliwej promenady.

Wschód czy zachód? Poranki są tu niezwykle kojące i spokojne, idealne na podziwianie potęgi budzącego się oceanu.

Piscinas do Porto da Cruz

Jeśli zakochaliście się w klimacie Porto da Cruz, ale ocean wydaje Wam się zbyt kapryśny na bezpieczną kąpiel, miasteczko ma dla Was idealne rozwiązanie. Tuż obok głównej promenady i plaży Praia da Alagoa znajdziecie wspaniały, duży basen z morską wodą!

Pogoda: Podobnie jak na pobliskiej plaży – przyjemnie, ciepło i rześko.

Zaplecze: Kompletna infrastruktura. Kompleks jest biletowany, więc oferuje wygodne leżaki, parasole chroniące przed palącym słońcem, świetne toalety i prysznice. Głodni? Tuż obok działa fajna restauracja.

Parking: Miejsca parkingowe znajdują się dosłownie za płotem kompleksu.

Wschód czy zachód? To absolutnie świetne i bezstresowe miejsce na spędzenie leniwego, upalnego środka dnia z całą rodziną. Na sam wschód wybierzcie Półwysep Św. Wawrzyńca, za zachód zaś któryś ze zjawiskowych zachodnich punktów widokowych.

Plaże w Machico (Praia de Machico / Praia do Banda Além)

Machico to pierwsza stolica wyspy i miasto, w którym w zasadzie znajdziecie dwie plaże leżące zaraz obok siebie. Ta pierwsza jest typowo maderska – kamienista, ale my skupimy się dziś na prawdziwej perełce ukrytej pod nazwą Praia do Banda Além. Czym się wyróżnia? To wspaniała, usypana sztucznie z mięciutkiego, żółtego piasku (ponoć przywiezionego wprost z Maroka!) plaża, która swoim kształtem przypomina idealny półksiężyc. Zatoka jest przedzielona ogromnym falochronem, dzięki czemu tutejsza woda jest ciepła i nieprawdopodobnie spokojna – zupełnie jak w basenie! Oprócz boisk do siatkówki czeka tu na Was w pełni darmowy spektakl. Leżąc na piasku, możecie podziwiać samoloty podchodzące do lądowania na jednym z najbardziej ekstremalnych lotnisk na świecie, które znajduje się dosłownie za rogiem!

Pogoda: Ponieważ to osłonięta, wschodnia zatoka, jest tu niezwykle słonecznie, a wiatr rzadko kiedy psuje zabawę. To plaża szczególnie umiłowana przez tych najmłodszych.

Zaplecze: Macie tu absolutnie wszystko, co do szczęścia potrzebne! Są oczywiście toalety, czuwający ratownicy, a tuż za pasem jasnego piasku ciągnie się długi deptak, usłany dziesiątkami restauracji, barów i lodziarni.

Parking: Bardzo obszerny parking miejski (w większości stref, niestety płatny, ale opłaty są groszowe) znajduje się zaraz przy samym wejściu na plażę.

Wschód czy zachód? Zdecydowanie najpiękniej jest tu w jasne, spokojne przedpołudnia oraz podczas łagodnych popołudni, kiedy słońce obmywa zatokę ciepłym blaskiem.

Praia de São Lourenço

Zakończmy to zestawienie nietypową plażą! To miejsce to absolutna nagroda dla tych, którzy lubią połączyć plażowanie z odrobiną wysiłku! Znajduje się na terenie słynnego Półwyspu Świętego Wawrzyńca (Ponta de São Lourenço). Ta plaża to ukryta w zatoczce tajemnica – nie uświadczycie tu piasku, lecz wygładzone, duże kamienie, a woda ma tak obłędny, lazurowo-turkusowy kolor, że aż trudno uwierzyć, że to wciąż Atlantyk. Krajobraz potężnych, rudych klifów wpadających wprost do oceanu sprawia, że czujecie się tu jak na innej planecie. To nie jest plaża, na którą wpadniecie „po drodze”, to miejsce, które trzeba zdobyć! Ale my wszyscy to kochamy, prawda?

Pogoda: Wiecie już, że półwysep to strefa słońca, słońca i jeszcze raz słońca. Nie ma tu cienia, a skwar w sezonie bywa potężny. Jednocześnie niemal zawsze towarzyszy nam tu silny wiatr.

Zaplecze: Brak! To dzika natura w najczystszej postaci. Wszystko, czego potrzebujecie (zwłaszcza zapas wody i prowiant), musicie przynieść we własnym plecaku.

Parking: Auto zostawiacie na dużym (choć w sezonie często pękającym w szwach) parkingu na samym końcu drogi w Baía d’Abra, tuż przy wejściu na słynny szlak PR8. Z parkingu czeka Was około 15-20 minutowy, miejscami stromy spacer (buty trekkingowe są tu wybawieniem, nie idźcie w klapkach!). Co najlepsze, plaża jest tak sprytnie ukryta za klifami, że zobaczycie ją dopiero w samym ostatnim momencie zejścia!

Wschód czy zachód? Zdecydowanie poranki lub wczesne popołudnia. Im wcześniej tu dotrzecie, tym mniejsza szansa na innych turystów zmierzających na szlak. Krystalicznie czysta woda sprawia, że to genialne miejsce do snorkelingu (można tu podglądać niesamowite ryby, m.in. barakudy!). Oczywiście to też idealny punkt na bardzo orzeźwiającą kąpiel tuż po wyczerpującym trekkingu szlakiem PR8. A może wybieracie kajak?

recepta_na_podroz_plaze
recepta_na_podroz_plaze
recepta_na_podroz_plaze
recepta_na_podroz_plaze

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *